poniedziałek, 15 września 2014

CHAPTER 2

Wystraszona odwróciłam się a moje przypuszczenia sprawdziły się...
- Ryan.. - Powiedziałam ściszonym głosem patrząc w jego głębokie niebieskie oczy. Nie mogę uwierzyć że się tak zmienił.
- Jasm.. gdyby nie Jason to wątpię żebym wyłapał Cię w tym tłumie... zmieniłaś się - Powiedział siadając po mojej prawej zamawiając drinka.
- Ty też się zmieniłeś... - Byłam bardzo przerażona rozmową z Nim i miałam wielką ochotę wstać i uciec jak najdalej od niego albo nawet wystarczyłoby mi jakby znalazła się tu Danielle i wyciągnęła mnie na parkiet. 
- No wiesz.. lata robią swoje.. nie dałaś mi szansy.
- A dziwisz mi się? po tym co mi zrobiłeś..
- Żałuję tego. Wiem że byłem złym człowiekiem ale zmieniłem się.. - Czy on próbuje na nowo mnie w sobie rozkochać? przypomniały mi się te dobre chwile wspólnie spędzone. Nie widziałam życia bez niego. Kochałam go, a on mnie. Nie zawsze traktował mnie jak ostatnią dziwkę.
- Nie wierzę Ci, nie wierzę że się zmieniłeś. - Spojrzałam mu prosto w oczy a jedna łza spłynęła po policzku.
- Kocham Cię.
- To już nie mój problem. - Wytarłam z policzka łzy, zabrałam torebkę i pośpiesznie oddaliłam się na bezpieczną odległość. Bardzo chciałam znaleźć Danielle ale nigdzie jej nie widziałam. Nikogo nie widziałam. Poszłam długim i bardzo oświetlonym korytarzem i skręciłam w pierwsze drzwi na lewo za którymi była łazienka. Znałam dom Jasona bo często wpadałam do niego w ciągu roku szkolnego. Weszłam do pięknie urządzonej łazienki w której pierwszej jej części były trzy umywalki i wielkie lustro a za niewielkimi drzwiami był prysznic i toaleta. Spojrzałam w lustro i zaczęłam płakać. To wszystko na nowo powróciło. Dlaczego tu przyszedł? Dlaczego na siebie wpadliśmy? Usiadłam pod ścianą i wyjęłam z torebki telefon. Żadnych sms, ani nieodebranych połączeń. Po chwili drzwi które prowadziły do drugiej części łazienki otworzyły się i wyszła z nich wysoka blondynka z lekko podwiniętą sukienką. Przejechała po mnie wzrokiem i podeszła do lustra. Poprawiła włosy i sukienkę, pomalowała usta błyszczykiem i wyszła z pomieszczenia głośno stukając obcasami. Pięknie. Ja tu sobie ryczę a jakaś laska w tym samym momencie korzysta z toalety. Drzwi którymi chwilę temu wychodziła dziewczyna ponownie się otworzyły. Spojrzałam zszokowana w ich kierunku i ujrzałam wysokiego blondyna z włosami ułożonymi na żel. Spojrzał na mnie i podszedł do umywalki umyć ręce. Czyżby szybki numerek z wysoką blondynką? Seks na imprezach to coś ohydnego. Wytarłam pod oczami łzy i szybko wstając wyszłam z łazienki. Nie zostanę tu ani chwili dłużej. Wcale tak dobrze się nie bawię. Pierw Ryan który próbował wmówić mi że się zmienił a teraz ten blondyn który był praktycznie jego kopią. Do tego przyjaciele mnie zostawili. Rozejrzałam się dookoła ale nic. Rozpłynęli się. Wracam do domu. Zaczęłam przeciskać się między aż doszłam do wyjścia.
- Ej, Jasmine! - Ktoś krzyknął za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Jasona z Ryanem u boku. Ciarki przeszły mi po plecach.
- Już idziesz? - Zapytał podchodząc bliżej żebyśmy się lepiej słyszeli.
- Emm.. tak, nie czuję się najlepiej - Odpowiedziałam nawet się nie jąkając.
- Ej no ale możesz się położyć na górze, jest sporo wolnych pokoi. Może Ci przejdzie...
- Dzięki Jason ale już postanowiłam. Dzięki wielkie za zaproszenie. - Uśmiechnęłam się i jak najszybciej wyszłam z jego posiadłości. Zatrzymałam się kilka metrów od jego domu i wyciągnęłam telefon. 23:30. A zapowiadała się taka świetna impreza. Myślę że powinnam zadzwonić do Danielle że wracam do domu. Wybrałam numer i czekałam aż łaskawie odbierze. Jednak tak się nie stało. Pewnie nie słyszy. Spadam stąd póki nie jest jeszcze za późno. 

   * LUKE *

Stałem z chłopakami i Arianą przy barze i patrzyłem jak wlewają w siebie kolejne drinki. Gdyby nie to że dzisiaj ja muszę być kierowcą to.. ajj nie będę sobie robił smaka. Staliśmy i rozmawialiśmy o tym jak Ashton wyrwał ostatnio laskę czego oczywiście Ariana nie mogła słuchać i co drugie słowo zasłaniała uszy. Śmieszyła mnie jej reakcja. Jeśli jej siostra jest taka sama to ja dziękuję. W pewnym momencie podeszła do nas Danielle z czego twarz Michaela od razu rozpromieniała.
- Hej, widzieliście gdzieś Jasmine? - Pytanie skierowała do Caluma i Michaela. 
- Kogo? - Zapytałem podnosząc jedną brew. Dziewczyna przewróciła na mnie oczami. Nienawidzę takiego zachowania.
- Nie znacie się - Odpowiedziała szybko widząc moje niezadowolenie.
-Zostawiłem ją przy barze bo akurat Luke z Ashtonem do nas dojechali i po nich wyszłem a jak wróciłem to jej już nie było.
- My później rozmawialiśmy z nią z Calumem ale poszliśmy tańczyć. Kurwa gdzie ona jest. - Powiedziała zdenerwowana.
- Ej, spokojnie, przecież nie jest małą dziewczynką, na pewno gdzieś tańczy albo coś, czemu się tym tak przejmujesz? - Po chwili wtrącił się Ashton próbując choć trochę zrozumieć zdenerwowanie Danielle.
- Jak ona wygląda? - Zapytałem Danielle która nawet nie zastanawiała się nad odpowiedzią.
- Brunetka, wysoka, ciemne oczy, miała na sobie czarną sukienkę z długim rękawem i szpilki - Dziewczyna w toalecie. Wygłądała tak samo jak ją opisała Danielle.
- Widziałem ją. - Po moich słowach wszystkie pary oczu powędrowały w moim kierunku.
- Gdzie? Kiedy?
- W toalecie, z jakieś 20 minut temu. Siedziała na podłodze i ryczała. - Powiedziałem bez wielkiego entuzjazmu. Nie rozumiem po co tyle szumu. Może leży gdzieś schlana w cztery dupy. Po chwili Ariana zaczęła szarpać Danielle za łokieć żeby spojrzała w kierunku w którym jej pokazała głową. Spojrzeliśmy w stronę balkonu po którym kręcił się jakiś blondyn. Nie znam gościa. Na jego widok Danielle przeklnęła pod nosem i szybko ruszyła w jego kierunku. Zmieszani całą sytuacją ruszyliśmy za nią. Dziewczyna stanęła przed chłopakiem i od razu zadała pytanie.
- Gdzie jest Jasmine? - Blondyn prychnął pod nosem i ją ominął dodając.
- Skąd mam wiedzieć?
- Na pewno z nią rozmawiałeś. Gdzie ona poszła?
- Nie rozumiem dlaczego mam ci mówić. - Uśmiechnął się pod nosem. Boże przecież on wygląda prawie jak ja.
- Może dlatego że się o nią martwię? Jeśli coś jej powiedziałeś albo nawet zrobiłeś, popamiętasz mnie. - Powiedziała wściekła i szybkim tempem poszła do wyjścia. Ariana pobiegła za nią a Ryan - bo tak wcześniej zwrócił się do niego nie jaki Jake - stał niewzruszony. Co on mógł zrobić Jasmine? Dlaczego Danielle tak na niego naskoczyła? Nic nie rozumiem a jak widać chłopaki także. 

*

Danielle obszukała cały dom Jasona wliczając w to ogród, basen i wszystkie możliwe zakątki. Ale po dziewczynie ani śladu. Rozpłynęła się a co najważniejsze nikt jej nie widział. Nie znam jej osobiście, ale widząc jak Danielle się o nią zamartwia wnioskowałem że była kimś ważnym. 
- A próbowałaś się do niej dodzwonić? - Zapytała Ariana
- Zgubiłam gdzieś telefon... właśnie! telefon! zadzwoń do niej! - Krzyknęła po chwili na co Ariana westchnęła.
- Kurczę Dan, który raz mam Ci powtarzać że nie zabrałam z domu telefonu? - Zapytała zrezygnowana.
- Fakt.. sorry zapomniałam.
- Nie znacie do niej numeru? - Zapytał w końcu Michael
- Zdaje się że nie
- Kurde panikujecie jakby nie wiadomo co mogło jej się stać. Na pewno się źle poczuła i wróciła do domu. - Powiedziałem w końcu to co myślę. No bo co, taka prawda. Danielle wstała z kanapy i podeszła do mnie najbliżej jak się tylko dało.
- Gdybyś wiedział przez co musiała kiedyś przechodzić na pewno byś tak nie mówił, Hemmings - Wysyczała przez zęby
- No to może łaskawie opowiesz nam o co tu chodzi? a nie każesz nam zamartwiać się o dziewczynę którą widzimy pierwszy raz na oczy bo ty nigdy nie miałaś okazji nas z nią poznać - Miałem do niej o to żal. Była naszą przyjaciółką a cały czas ukrywała przed nami że ma innych znajomych. Wstydziła się nas? Uważała nas za niebezpieczne towarzystwo? Dlaczego się cały czas z nami ukrywa? Jej przyjaciółki wydają się w porządku więc tym bardziej tego nie rozumiem.
- Nic Wam nie każę Luke... poza tym... sama ją znajdę - Wstała z kanapy i odeszła. Nikt nie miał odwagi się odezwać. Chłopaki wiedzieli że mam racje, nie raz rozmawialiśmy już na ten temat. Dobija mnie fakt że ta dziewczyna tak wiele dla niej znaczy. Ile ją zna? Miesiąc? Rok? Dwa? Nas zna od bardzo dawna i wiele nam zawdzięcza a i tak olewa nas na każdym kroku. Miałem lekkie wyrzuty sumienia.. powinienem jej pomóc. W końcu jest moją przyjaciółką i bez znaczenia czy miałem dobry humor czy nie, czy chciałem z kimś rozmawiać czy też nie ona zawsze mi pomagała i ignorowała moje "dziecinne fochy". Zawsze starała mi się pomóc choć nie zawsze tą pomoc chciałem przyjąć. Zawsze była jak było mi źle i jako jedyna była w stanie przemówić mi do rozsądku. Muszę znaleźć tę dziewczynę. Wyszedłem bez słowa i pobiegłem do swojego czarnego sportowego auta i szybko go odpaliłem wyjeżdżając z posiadłości Jasona. Postanowiłem na własną rękę znaleźć dziewczynę. Tylko jest jeden mały problem... gdzie ja mam jej szukać?

   * JASM *

Bożeee... idę od nie całych 20 minut a czuję jakbym przeszła 10 km. Nie wiem czy to dlatego że idę tak wolno czy dlatego że to jednak spory kawałek od mojego domu.. jeszcze długa droga przede mną a te ulice z każdym krokiem wydają mi się bardziej przerażające. Nikt tą okolicą nie chodził, w oknach nie świeciły się światła. Coś tu jest nie tak. Prawdę mówiąc nigdy tą drogą nie chodziłam. Poszłam tędy żeby było bliżej ale tak na co dzień to wybieram inne skróty. Byłam tylko ja i moje myśli i nic poza tym. Starałam się nie zrażać i iść dalej. Czym szybciej tym lepiej. Nagle w oddali usłyszałam dźwięk nadjeżdżającego auta. Spanikowałam. Nie miałam nawet gdzie się ukryć aby auto spokojnie przejechało i pojechało dalej. Samochód z każdą sekundą był coraz bliżej. Niestety zostało mi iść spokojnie i modlić się że to nie są jacyś gangsterzy. Nadal szłam z nadzieją że samochód pojedzie dalej. Serce mi stanęło kiedy jednak tak się nie stało a auto zatrzymało się kilka centymetrów ode mnie. Szyba się rozsunęła a w oknie ukazała się twarz blondasa którego spotkałam w łazience. Super.
- Ty jesteś Jasmine?
- Tak, a bo co? - Zapytałam nie zatrzymując się w miejscu.
- Wsiadaj - Powiedział stanowczo. Chyba jest chory myśląc że wsiądę do tego auta.
- Słucham? nigdzie nie będę wsiadać - Odpowiedziałam i przyśpieszyłam kroku
- Wsiadaj powiedziałem..
- Ja też coś powiedziałam. Nigdzie z Tobą nie pojadę.
- Nic Ci nie zrobię, tylko po prostu wsiądź do tego cholernego auta.
- Nie! daj mi spokój dobra? - Zdenerwował mnie. Zatrzymał samochód wywołując u mnie jeszcze większy strach a następnie wysiadł z niego. I co ja mam teraz zrobić? uciec? przecież i tak mnie dogoni. krzyczeć? nikt nie usłyszy.
- Albo wsiądziesz z własnej woli tak jak Cię o to prosiłem albo wsadzę Cię tam siłą - Powiedział otwierając tylne drzwi.
- Ile razy mam Ci powtarzać że nigdzie z Tobą nie pojadę? - Po moich słowach w oddali między domami rozbrzmiał bardzo głośny strzał z broni.
- Wsiadaj! - Luke zerwał się a ja podbiegłam z drugiej strony samochodu i szybko wsiedliśmy do środka. Luke nerwowo odpalił silnik i ruszyliśmy z piskiem opon. Byłam przerażona. Kilka metrów od nas był strzał. Nie wiem czy był kierowany do kogoś czy nie ale gdyby Luke mnie nie zatrzymał to właśnie bym obok tego przechodziła.
- Co Ci strzeliło do głowy żeby iść tą okolicą? - Zapytał z wyrzutami.
- Okolica jak okolica, miałam bliżej do domu.
- To nie jest zwykła okolica. - Warknął przyjmując grobową twarz.
Więcej się nie odezwałam. Boję się.
- Gdzie mieszkasz? - Zapytał po chwili. Boże, mam nadzieję że chce odwieźć mnie do domu.
- Na Manson Ave - Między nami znowu zapanowała niezręczna cisza.
- Po co to wszystko?
- Co?
- Dlaczego za mną jechałeś? Nie znamy się.
- Nie jechałem za Tobą. Zniknęłaś na całą imprezę. Danielle nie mogła Cię nigdzie znaleźć do tego zgubiła telefon i nie mogła do Ciebie zadzwonić i za przeproszeniem przez cały wieczór pierdzieliła Nam że na pewno coś Ci się stało więc na własną rękę postanowiłem Cie znaleźć. Teraz wiesz co i jak?
- Skąd znasz Danielle?
- To moja przyjaciółka. Tak jak Michaela, Caluma i Ashtona.
- Nigdy o was nie wspominała...
- Domyślam się.
Nikt więcej się nie odezwał. Danielle przyjaźniła się z chłopakami i nic nam o tym nie powiedziała? Do tego jeszcze ten strzał. Luke nic nie wspominał na ten temat jakby to nigdy nie miało miejsca.
- Tak w ogóle jestem Luke - Kolega się przełamał i przemówił.
- Jasmine.
- Tyle to ja wiem. - Przewrócił oczami. - Ariana to Twoja siostra?
- Tak.
- Wiedziałem - Uśmiechnął się
- Skąd?
- Podobne jesteście.. tyle że ty wydajesz się pyskata i stanowcza.
- Ciekawe.. Ariana ma podobny charakter.
- Czyżby? Ariana jest słodka i niewinna.
- Oczywiście.
- Zazdrosna?
- O Ciebie czy Ariane?
- Jedno i drugie
- Nie.
- Jasnee.
- Mam być zazdrosna o chłopaka którego widzę pierwszy raz na oczy?
- Właśnie tak
- Nie doczekanie Twoje - Odpowiedziałam na co się szeroko uśmiechnął. Zjechał na pobocze i dopiero wtedy zobaczyłam że jesteśmy pod moim domem.
- Dzięki za... podwózkę... - chciałam już wyjść ale złapał mnie za łokieć i pociągnął w swoim kierunku.
- Co jutro robisz wieczorem? - Zapytał a ja idealnie czułam jego oddech.
- Jeszcze nie wiem.
- Bądź gotowa na 21.00
- Po co?
- Przyjadę po Ciebie. Dobranoc. - Powiedział i odwrócił wzrok.
- Dobranoc.. - Powiedziałam cicho i wyszłam z samochodu. Weszłam przez furtkę i szybko pobiegłam do drzwi. Wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam zamek wchodząc do środka ponownie go zamykając. Zdjęłam szpilki i oświetlając drogę telefonem weszłam po schodach prosto do mojego pokoju. Zapaliłam światło i pozasłaniałam wszystkie rolety. Postawiłam buty pod ścianą, zdjęłam sukienkę, wzięłam z szafy koszulkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i związałam włosy w niskiego koka. Gotowa wyszłam z łazienki kładąc się prosto do łóżka. Byłam na prawdę zmęczona więc nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.

* LUKE *

Odstawiłem dziewczynę pod sam dom upewniając się że jest na pewno bezpieczna. Nawet nie zdaje sobie sprawy co mogło jej grozić kiedy przeszła by między tymi blokami. Ktoś został postrzelony. I muszę dowiedzieć się kto. Wróciłem na imprezę parkując samochód w tym samym miejscu co wcześniej i wszedłem do środka. Przyjaciele jak zwykle stali przy barze, no bo gdzież by indziej.
- Witaj nasz bohaterze - Odezwał się pierwszy Calum rozbawiając towarzystwo.
- O co Wam chodzi? - Zapytałem zdezorientowany
- Odnalazłeś naszą księżniczkę? - Dopowiedział Michael szeroko się uśmiechając. Stanąłem obok Danielle. - Musimy porozmawiać. - Kiwnęła na mnie głową i wyszliśmy na świeże powietrze.
- Znalazłem ją.
- Gdzie była?
- Wracała do domu. Tą samą dzielnicą co ty parę lat temu... - Jej twarz od razu zbladła. Dobrze wiedziała co się wtedy stało.
- Gdzie ona teraz jest?
- Odstawiłem ją pod sam dom.
- Dziękuję Luke.
- Nie ma sprawy... - Odpowiedziałem i ominąłem ją ponownie wchodząc do środka.

* JASM *

Obudziłam się rano z telefonem w ręku. Spojrzałam na wyświetlacz - 10.35
Akurat w tym samym momencie zadzwoniła Danielle.
- Cześć Dan - Powiedziałam zachrypniętym głosem
- Hej. Wszystko ok? Dotarłaś bezpiecznie do domu?
- Tak.. Luke mnie odwiózł.
- Musimy porozmawiać.
- Wiem.
- Mogę wpaść do Ciebie?
- tak. o 12.00?
- Ok, świetnie. - Rozłączyłam się i odłożyłam telefon na półkę. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Zajrzałam cichutko do sypialni Ariany i na szczęście spała grzecznie w swoim łóżku. Mam nadzieję że nie wypiła wczoraj za dużo alkoholu.  Zeszłam schodami na dół, rozsunęłam szklane drzwi i wyszłam do ogrodu siadając na jednym z leżaków. Wciągnęłam nosem świeże powietrze i zamknęłam oczy. W powietrzu unosił się piękny zapach kwiatów. Ptaki śpiewały a na niebie nie było ani jednej chmury. To jest jedyne miejsce w którym na spokojnie mogę pomyśleć nad swoim życiem.

*

Danielle przyszła o równej 12.00. Lecz nie sama. Zabrała ze sobą Michaela i Caluma którzy podobno bardzo chcieli zobaczyć się z Arianą. Weszłyśmy z Dan do mojego pokoju i zamknęłyśmy drzwi.
Usiadłyśmy na łóżku i od razu zaczęłyśmy rozmowę.
- Kim jest dla Ciebie Luke? - zapytałam po chwili
- Przyjaciel. Z Michaelem, Calumem i Ashtonem znam się od bardzo dawna. Poznałam ich jeszcze przed Wami. Nie byli i nigdy nie będą dla was dobrym towarzystwem. Oni nie są normalnymi nastolatkami. Chciałam was przed nimi chronić i w nic nie pakować.
- Danielle, kim oni są?
- Nie powinnaś się z nimi kolegować, tym bardziej z Lukiem.
- Jak ich poznałaś? - nie dawałam za wygraną
- Parę lat temu, kiedy byłam o wiele młodsza, wpadłam w nieodpowiednie towarzystwo, oczywiście męskie towarzystwo. Z początku wszystko była fajnie pięknie, spotykaliśmy się, chodziliśmy razem na imprezy, wtedy nie zdawałam sobie sprawy że to niebezpieczny gang uliczny.  Udawali moich przyjaciół, w co udało mi się nabrać, lecz któregoś wieczoru wszystko się zmieniło, zmówili się aby zrobić mi krzywdę. Gdyby nie Luke który przechodził akurat z chłopakami to prawdopodobnie skończyłabym jako zamordowana nastolatka leżąca w rowie. Po tej całej akcji zakolegowaliśmy się, ja zaufałam im, oni zaufali mi, i od tam tej pory jestem pod ich ochroną. Pilnują żeby nie zagrażało mi niebezpieczeństwo. Jesteśmy praktycznie nierozłączni.
- Dan.. dlaczego nigdy mi o tym nie powiedziałaś?
- Chciałam o tym zapomnieć... poza tym, czym miałam się chwalić? Jasmine, obiecaj mi coś.
- Co takiego?
- Że nie będziesz spotykać się z Lukiem. Nie chcę żebyś ponownie cierpiała. On nie jest dobrym materiałem na chłopaka. Kocham go jak brata ale przez te kilka lat trochę się o nim dowiedziałam i ma okropny charakter. Zawsze ma to co chce. Nigdy nie odpuszcza a jak kogoś na prawdę nienawidzi to potrafi tak zrujnować komuś życie że nie da się z tego podnieść. On jest do tego zdolny. Dlatego mówię Ci to dla Twojego dobra.. - Nic nie odpowiedziałam. Nie chcę być zraniona ani robić sobie jakieś nadzieję ale zaciekawiła mnie jego osoba i chcę ją poznać. Zawsze ciągnęło mnie do tego typu chłopaków ale dzięki jednemu mam nauczkę.
- Co dzisiaj robisz? - Zapytałam ignorując jej ostatnią prośbę. Wolałam nie komentować tego niż powiedzieć "nie, Danielle, będę się z nim spotykać czy tego chcesz czy nie".
- Aaa.. umówiłam się z Vanessą. Chciała żebym jej w czymś pomogła. - Spotykają się beze mnie? Zawsze spotykałyśmy się wszyscy razem.
- To OK - Uśmiechnęłam się w jej stronę i położyłam na łóżku. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Powiedz mi coś o Luku. - Chciałam się choć trochę dowiedzieć o nim bo fakt że jest niebezpieczny wiele mi nie dał. Dziewczyna westchnęła głośno i nastała między nami cisza jakby właśnie układała sobie w głowie co mi powiedzieć.
- Jest niebezpieczny.
- Pozostała trójka też jest niebezpieczna - Przewróciłam oczami.
- Dobra to może inaczej... Luke bawi się dziewczynami, nie myśli o związkach, ma wybuchowy charakter i łatwo go zdenerwować i wtedy jest zdolny do wszystkiego... nie cofnie się przed niczym.
- Ale przecież... nie wiem, po prostu mnie zaciekawił.. - 'Jest niebezpieczny, łatwo go zdenerwować, nie cofnie się przed niczym' teraz na poważnie zastanawiam się czy na pewno chcę się z nim spotkać...

*

Danielle i chłopaki przed chwilą wyszli z mojego domu. Boże, już myślałam że nigdy nie wyjdą. Za pół godziny podjedzie po mnie Luke a ja jestem w kompletnej kropce. Nie żebym się jakoś zbytnio stroiła ale wyglądam na prawdę okropnie. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam codzienny makijaż i wyszłam z łazienki w samej bieliźnie kierując się od razu w stronę szafy. Założyłam ciemne obcisłe jeansy, czarną bokserkę, czarną skórzaną kurtkę i białe krótkie converse. Ubrana wróciłam z powrotem do łazienki, popsikałam się perfumami i poprawiłam włosy. Ostatecznie już gotowa weszłam do pokoju i schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni. Wybiła równa 21.00. A tak w ogóle to skąd mam wiedzieć że już jest skoro nie dostanę nawet sms'a bo nie ma mojego numeru. Powiedziałam rodzicom że wychodzę i że wrócę późno. Wszyscy znajdowali się na piętrze dlatego na dole było strasznie ciemno. Podeszłam do okna z którego miałam dobry widok na całą ulicę. Nie było ani jednego samochodu. Może się rozmyślił? Może żartował sobie z tym spotkaniem? Myślałam o tym wszystkim i rozważałam wszystkie możliwe opcje dlaczego chłopaka nadal nie ma. Gapiłam się w drogę jak nawiedzona i nagle na asfalcie odbiły się światła które z każdą sekundą robiły się coraz większe. W końcu zajechał czarny sportowy samochód. To Luke. Wyszłam z domu zamykając go na klucz i szybkim krokiem podeszłam do samochodu wsiadając do niego. Denerwowałam się. Dawno nie stresowałam się w obecności chłopaka. Może to dlatego że nie wiem czego się spodziewać?
- Jednak na mnie czekałaś.. - Powiedział pewnym siebie głosem i uśmiechnął się pod nosem po czym odpalił silnik i ruszył z miejsca.
- Wiedziałam że chcąc nie chcąc przyjedziesz... - Odpowiedziałam przyglądając się niebu które powoli robiło się czarne.
- Skąd ta pewność? - Zapytał spoglądając na mnie.
- Bo wyglądasz na człowieka który nie potrafi niczego odpuścić - Nastała między nami cisza. Czyli mam rację. - Gdzie my tak w ogóle jedziemy? - Zapytałam widząc nieznaną mi okolicę.
- W takie jedno fajne miejsce. Spodoba Ci się. - Zobaczymy. - Była dzisiaj u Ciebie Danielle?
- Tak, była z Michaelem i Calumem.
- Z Michaelem i Calumem? - Zapytał zdziwiony.
- Przyszli do Ariany. - Odpowiedziałam szybko i na tym nasza rozmowa się skończyła. Jechaliśmy w totalnej ciszy. Przyznam że mnie lekko przerażała.Wjechaliśmy w dość pustą autostradę, aż za pustą. Po chwili zjechaliśmy w boczne zjazdy i dojechaliśmy na miejsce. To znaczy tak mi się wydaje, Stało tu kilkadziesiąt samochodów, a ludzi to było od groma. Wszystko było dobrze oświetlone, ludzie przybijali z innymi piątki, skąpo ubrane dziewczyny - wyścigi uliczne. Wysiedliśmy z samochodu. Luke nie zdążył dobrze go nawet zamknąć a już podeszła do niego grupka ludzi. Stanęłam z boku z nadzieją że nie zwrócę na siebie zbytniej uwagi. Mogłam się domyślić że mnie tu zabierze. Ryan też tak robił. Był wręcz uzależniony od rywalizacji. Zawsze musiał wygrywać.
- To co dzisiaj też się ścigasz? - Zapytał facet ciemnej karnacji od razu odciągając mnie od myśli. Luke spojrzał na mnie lekko się uśmiechając po czym znowu wrócił wzrokiem na chłopaka.
- Nie, dzisiaj dopinguję przyjaciela.
- A szkoda, znowu byś zgarnął sporo kasy. Czyli że dzisiaj Michael jedzie? - Powiedział zadowolony. Na prawdę? Michael też bierze w tym udział? Luke kiwnął głową i odwrócił się w moją stronę.
- Chodź idziemy. - Wyminął mnie i przecisnął się między ludźmi, ruszyłam za nim żeby go nie stracić z oczu. Pomyśleć że tyle ludzi przychodzi oglądać ryzykowne i niebezpieczne wyścigi. Ile wypadków przez to było. A ile osób zgarnęła policja. Ja osobiście jestem przeciwna takiej rozrywce. Szliśmy nadal przed siebie. W oddali dostrzegłam Caluma, obok niego Michaela który stał obok swojego auta. Calum zobaczył nas w tłumie i zaczął do nas machać. Doszliśmy do nich i stanęliśmy trochę z boku.
- Witaj ponownie Jasmine - Powiedział uśmiechnięty Calum.
- Przyszłaś mnie dopingować? - Dodał wesoło Michael.
- Zawsze i wszędzie - Odpowiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Powodzenia stary - Powiedział Luke i podali sobie ręce. Wyścigi chyba powoli się zaczynają bo ludzie zaczęli zbierać się w wielki krąg a zawodnicy stawali przy swoich autach.
- Powodzenia Mikey! - Powiedział roześmiany damski głos. Danielle? Brunetka wyłoniła się zza pleców Michaela a jak zobaczyła mnie stojącą obok Luke'a jej mina od razu przybrała grobowy wyraz twarzy.
- Jasm co tu robisz? - Już miałam odpowiedzieć ale Luke mnie wyprzedził.
- Przyszła ze mną. - Spojrzała na niego takim wzrokiem jakby miała go zaraz zabić.
- A ty co tu robisz? miałaś być u Vanessy..
- Plany się zmieniły.. - Odpowiedziała zmieszana i spojrzała na chłopaków. W oddali rozbrzmiał charakterystyczny dźwięk na który wszyscy zawodnicy wsiedli do samochodów. Odsunęliśmy się na bezpieczną odległość. Na środek wyszła wysoka blondynka w krótkich spodenkach, białym topie odkrywającym brzuch i wysokich szpilkach. Gdzieś już ją widziałam ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie. No nie ważne. Podniosła do góry dość duże horongiewki i po chwili opóściła robiąc spore zamieszanie. Zawodnicy ruszyli z piskiem opon i zniknęli za zakrętem.
- Myślisz że wygra?
- Michael zawsze wygrywa - Odpowiedział szybko jakby rzeczywiście był najlepszy. Może i jest. Nie mnie to oceniać. Połowa ludzi pobiegła za samochodami a ja, Luke i druga połowa zostaliśmy na mecie. A gdzie Danielle? Rozejrzałam się po ludziach i dostrzegłam w nich wzrok blondynki która przed sekundą stała na środku drogi. Jej wzrok przeskakiwał raz na mnie raz na Luke'a. Już wiem kim ona jest. To z nią Luke zabawiał się na ostatniej imprezie. Dlaczego udaje że jej nie widzi? Jej spojrzenie nie wróży nic dobrego.

piątek, 29 sierpnia 2014

CHAPTER 1


Obudziły mnie mocne promienie słoneczne. Przetarłam leniwie oczy i od razu sięgnęłam po swojego iPhone'a który leżał na półce nocnej. Odblokowałam ekran który pokazywał godzinę 8:10 i dwie nieprzeczytane wiadomości od Vanessy i Danielle, moich najlepszych przyjaciółek. Czytając wiadomości przypomniałam sobie o dzisiejszej imprezie u Jasona. Nie chciałam tam iść. Jedna impreza sprawiła że wszystkie wspomnienia wróciły. Ten sam dzień, ten sam miesiąc, ci sami ludzie. A szczególnie ta sama osoba. Kochałam go jak nikogo innego, ufałam mu bezgranicznie a on? zdradzał mnie z każdą napotkaną laską a do tego bił... miał wybuchowy charakter, łatwo było wyprowadzić go z równowagi. Drastyczne sceny mignęły w mojej głowie jakby to było wczoraj. Na szczęście blizny nie były poważne dlatego szybko się zagoiły nie zostawiając po sobie śladu. Mam dopiero 18 lat a za sobą chory związek z nieodpowiednim facetem. Byłam głupia i naiwna. Wiele osób mnie przed nim ostrzegało, a ja działałam jak zahipnotyzowana. Był przystojny, obracał się w kręgu moich znajomych a w otoczeniu ludzi zachowywał się znacznie inaczej... zakochałam się. A na moje nieszczęście odwzajemnił moje uczucia. Na początku było idealnie, ale to wszystko było do czasu... dopiero później zaczął się koszmar. Nie widziałam go z dobre 2 lata. Po naszym rozstaniu w ogóle nie wychodziłam z domu, jedynie do szkoły. Bałam się go. Pisał, dzwonił, nachodził. Ale od tam tej pory stałam się silniejsza. Nie daję się wykorzystywać ani obrażać. Dlatego ludzie w szkole omijają mnie szerokim łukiem. A dzisiaj istnieje ryzyko że się pojawi, w końcu jest najlepszym przyjacielem Jasona. Nadal nie mogę uwierzyć że tam idę. Ale przecież... przyjaciółki wiedzą lepiej co dla ciebie dobre... nie rozmyślając dalej o przeszłości wstałam, zaścieliłam łóżko i skierowałam się w stronę ogromnych białych drzwi za którymi znajdowała się przestronna jasna łazienka. Podeszłam do umywali i oparłam się o nią i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Tusz rozmazany pod oczami, włosy we wszystkie strony... codzienny widok. Odkręciłam ostrożnie korek i po chwili obmyłam twarz chłodną wodą i starannie umyłam zęby. Zrobiłam zwykły ale schludny makijaż składający się z kredki, eye-liner'a, tuszu, podkładu i błyszczyka. Poprawiłam włosy i lekko je rozczesałam. Gotowa wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do ogromnej szafy z której wyciągnęłam jasne jeansowe szorty i białą bokserkę a na nogi założyłam białe converse do kostek. Szczerze mówiąc wyglądam całkiem ok. Popsikałam się swoimi ulubionymi perfumami od Chanel i wyszłam na nie wielki balkon. Oparłam się łokciami o barierkę i zaciągnęłam się świeżym powietrzem. Otaczał mnie piękny widok. Kolorowe różnorodne kwiaty w ogrodach sąsiadów, cudowne krzewy a do tego ogromne błękitne morze. Mieszkam chyba w najładniejszej dzielnicy. A co najważniejsze - spokojnej. Postałam jeszcze trochę i wróciłam do pokoju, zabrałam ze sobą telefon i zbiegłam schodami na dół prosto do kuchni. Eh, rodzice w pracy, nie poczciwa siostra śpi a ja sama jak palec. Jeszcze nigdy w tym domu nie było tak cicho. O! miałam zadzwonić do Danielle, ale w sumie, patrząc na godzinę to na pewno jeszcze śpi. Sięgnęłam z blatu jabłko i zaczęłam je jeść. Kompletnie nie wiem co mam dzisiaj robić, jest dopiero początek wakacji, impreza późnym wieczorem, a tu cały dzień do przeżycia. Może pójdę do sklepu? Ale właściwie to nie mam za bardzo po co bo to co najważniejsze znajduje się właśnie w lodówce. Pójdę chyba zobaczyć co ciekawego w TV. Wyrzuciłam do kosza ogryzek po jabłku i poszłam do nowocześnie urządzonego salonu włączyłam wielki plazmowy telewizor i zaczęłam przeskakiwać z kanału na kanał aż w końcu znalazłam coś godnego oglądania. Tak mnie wciągnął niniejszy serial że nie słyszałam nawet kiedy Ariana zeszła na dół. Widząc jej nadąsaną minę nie chciałam nawet zaczynać rozmowy. Dalej ma do mnie pretensje o coś czego nie zrobiłam. Ktoś wmówił jej że chcę odebrać jej chłopaka a dokładniej naszego wspólnego przyjaciela w którym się podkochuje. Przecież to jest totalna głupota. I najgorsze jest to że w ogóle nie wierzy w moje słowa i za nic nie chce powiedzieć kto jej takich bzdur nagadał. Czuję że mi nie ufa. Ok, może i nawaliłam parę razy, ale jestem tylko człowiekiem... Teraz to już się kompletnie ode mnie odcięła. Chcę to mieć głęboko w dupie ale nie mogę bo jest moją siostrą i osobą na której mi zależy. Czując że sumienie jeszcze bardziej mnie przytłoczyło postanowiłam kolejny raz jakoś do niej dotrzeć. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchnio gdzie siostra jadła śniadanie. Usiadłam na blacie i spojrzałam w jej kierunku. Ignorowała mnie. Cały czas mnie ignoruje. No cóż, jak ja nie spróbuję się porozumieć to ona tym bardziej.
- Długo masz zamiar się do mnie nie odzywać? - Zapytałam z wyrzutami a ona nawet na mnie nie patrząc odpowiedziała 
 - Jak tylko to jest możliwe - I jak gdyby nigdy nic, spokojnie sobie siedziała i dalej jadła w ogóle się mną nie przejmując
 - Ile razy mam Ci powtarzać że nic mnie nie łączy z Tristanem i że wcale nie chcę Ci go odebrać?  - Pierwszy raz od momentu kiedy tu przyszłam na mnie spojrzała, i ten wzrok nie wróżył nic dobrego.
- Doprawdy? to co takiego robił u ciebie w ostatni weekend późną porą? Może tłumaczył ci matmę żebyś jej nie zawaliła na sam koniec? Myślisz że ja o tym nie wiem? - Wróciłam myślami do ostatniego weekendu. Siedziałam sama w domu. Rodzice pojechali do cioci na imieniny a Ariana wyszła z przyjaciółmi do kina. Mówiąc prawdę to nie umawiałam się z nikim dlatego byłam zdziwiona gdy ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Spodziewałam się wszystkich, sąsiadki, Danielle, Vanessy, Jasona ale nie Tristana... on nigdy nas nie odwiedzał. Zawsze spotykaliśmy się poza domem. Zszokowana jego dość późną wizytą wpuściłam go do środka i zaproponowałam coś do picia. Zachowywał się dziwnie. Aż za dziwnie. Z Tristanem koleguję się już bardzo długo... można powiedzieć że jesteśmy przyjaciółmi. Wracając do tego dnia. Od razu zapytałam czy coś się stało a on odpowiedział - tak - wystraszył mnie tym. Ale to co mi później powiedział zwaliło mnie z nóg - wiem że jesteśmy przyjaciółmi, ale nie jesteś mi obojętna, w ostatnim czasie coś do Ciebie poczułem... kocham Cię Jasm - Pamiętam te słowa jak nic. W tej samej chwili do mojego mózgu dotarły moje słowa - Tristan... kocham Cię jak brata, jesteś moim przyjacielem, zależy mi na Tobie... ale nie czuję do Ciebie tego co Ty czujesz do mnie - Ciężko było mi mówić te słowa bo wiedziałam że go zabolą - Wiem.. co ja w ogóle myślałem.. przepraszam - pokiwał z dezaprobatą głową, odwrócił się na pięcie i wyszedł. Krzyczałam za nim ale nie reagował. Od tam tej pory ze sobą nie rozmawialiśmy. Ariana patrzyła na mnie wyczekująco. 
- Był porozmawiać. Nie tylko jest Twoim przyjacielem.
- Tylko porozmawiać? od tam tej pory unika Cię jak ognia! mnie przy okazji też! jakby nie chciał mieć ze mną nic wspólnego, a przecież nic mu nie zrobiłam. Nie odbiera ode mnie telefonów, nie odpisuje na wiadomości. Zapadł się pod ziemię i to jest tylko wyłącznie Twoja wina! - Jej słowa mnie zabolały. Nie wie wszystkiego co powinna wiedzieć. 
- Moja wina?! moja wina że powiedziałam mu że nic do niego nie czuję? chcesz wiedzieć jak na prawdę było? przyszedł do mnie tego dnia, po jego minie mogłam wnioskować że coś go dręczy. Wtedy powiedział mi że mnie kocha. A ja delikatnie powiedziałam mu że dla mnie jest tylko i wyłącznie przyjacielem. Pomimo tego jak się starałam to moje odrzucenie i tak go bardzo zabolało. Wyszedł bez słowa. Do mnie też się nie odzywał. Dzwoniłam, pisałam, nic. Po kilku dniach spotkałam go na mieście, widział mnie i nic nie powiedział. Jakbyśmy się nigdy nie znali. To nie jest przyjaciel Ari. Zostawił mnie i Ciebie bo nie potrafił poradzić sobie z myślą że nic między nami nie będzie.
- Może po tym nie potrafi się dalej z Tobą widywać jako przyjaciel? - W jej oczach widziałam że ta historia w nią uderzyła.
- A ze mną nie chce mieć nic wspólnego bo może nieustannie przypominałam mu Ciebie? - W tym względzie Ariana mogła mieć rację. Byłyśmy bardzo do siebie podobne.
- Nie wiem Ari, nie wiem ale gdyby mu na prawdę na nas zależało to nie zostawił by nas bez słowa - Odpowiedziałam szybko a widząc jak ją to wszystko dołuje poczułam nie miły uścisk w żołądku. Zacięcie się nad czymś zastanawiała.
- Przepraszam za wszystko. Nie myślałam że tak to wszystko wygląda... - Spojrzała na mnie przepraszającym wzrokiem. Nie miałam jej tego za złe. Nie wiedziała przecież co tak na prawdę się wtedy wydarzyło.
- Ok.. Ariana? kto Ci nagadał takich bzdur że chciałam Ci odebrać Tristana? - Na jej twarzy mogłam odczytać zmieszanie oraz lekkie zdenerwowanie. Obawiała się czegoś?
- Nicole... ostatnio po lekcji w-f opowiadała swoim koleżankom. Jej słowa były takie prawdziwe. Mówiła że spotykasz się po kryjomu z Tristanem i że widziała jak ostatnio wychodził z naszego domu. I po tym jak ostatnio zerwał ze mną wszelkie kontakty stwierdziłam że to na prawdę prawda i że wybrał Ciebie - Nicole... że ja na to nie wpadłam od razu... nienawidzi mnie od pierwszej klasy liceum. Jaka ja byłam głupia. Przecież to oczywiste że takie ploty można było usłyszeć tylko od niej. W sumie to nie dziwię się że Ariana od jakiegoś czasu brała mnie za obcą osobę. Ja, jakbym usłyszała podobne rzeczy to też wcale bym się lepiej nie zachowała.
- Ariana ale przecież wiesz że to nie prawda. Nie zrobiłabym Ci tego. Wiem że nie zawsze było między nami kolorowo ale kocham Cię - Dawno nie miałam z Ari tak poważnej rozmowy.
- Wiem Jasm, teraz wiem... jeszcze raz Cię bardzo przepraszam - Wstała i mocno objęła mnie swoimi ramionami. Dzięki tej kłótni się do siebie zbliżyłyśmy i nareszcie jest między nami ok. Ariana jest jaka jest ale jest moją siostrą i zależy mi na niej. Po chwili rozluźniła nasz uścisk i zaczęła sprzątać po sobie brudne naczynia.
- Idziesz dzisiaj do Jasona? - Zapytała kompletnie wyrywając mnie z rozmyślań. Ah, no tak. Impreza. Na chwilę o niej zapomniałam.
- Tak, idę - Spojrzała na mnie stroskanym wzrokiem. Ona też wiedziała że to nie jest najlepszy pomysł.
- A jeśli tym razem się tam pojawi? rok temu go nie było ale kto wiem jak będzie tym razem? 
- Nie mogę całe życie się chować w domu. Mieszkamy w tym samym mieście. Też chcę mieć coś z życia niż siedzenie cały czas w książkach - Nic nie odpowiedziała. Wiedziała że mam racje. 
- Wiesz już w co się dzisiaj ubierzesz? - Wiedząc że między mną a siostrą jest już lepiej postanowiłam jak najszybciej zmienić temat.
- No właśnie nie dlatego potrzebuję Twojej pomocy - Odpowiedziała promiennie się do mnie uśmiechając. Ja? Ah, oczywiście, bo ja się tak znam na modzie że na prawdę.
- Nie ma sprawy - Odwzajemniłam uśmiech. A ja w co się ubiorę? Nie mam na siebie pomysłu. Muszę zadzwonić po Danielle i Vanessę.
- To co idziemy?
- Gdzie? - Zapytałam rozkojarzona, a ona popatrzyła na mnie jak na ostatniego przygłupa
- Wybrać mi jakieś ciuchy na dzisiejszą imprezę - Ostatnio zauważyłam że nie mogę się na niczym skupić i ciągle myślę o niebieskich migdałach. Tak nie powinno być.
- Tak, idziemy - Również wstałam i poszłam za nią schodami na górę prosto do jej pokoju który wyglądał identycznie do mojego. Nie wiem czy mamy ten sam gust czy tak bardzo chce przypominać mnie. Czasami na prawdę potrafiła przesadzić. Był taki okres że kupowała takie same ciuchy, miała takie same odzywki, na siłę się wszędzie pakowała a co najgorsze robiła wszystko aby moje przyjaciółki ją polubiły i tak się stało. Chodziła z nami dosłownie wszędzie. Nie mówię że jakoś zbytnio mi to przeszkadzało ale z dnia na dzień robiła się coraz bardziej dociekliwa i denerwująca jakby chciała mnie wykopać z naszej paczki. Moje przyjaciółki też to zauważyły dlatego trzymają z Ari mały dystans między sobą i muszę przyznać że jak na razie jest spokojnie. Siostra otworzyła swoją ogromną biała szafę i zaczęła przebierać między wieszakami a po chwili wyjęła z niej kilka sukienek i rzuciła je na łóżko. Zerknęłam na nie okiem. Wszystkie były w moim stylu. A może to i dobrze? Zawsze będę mogła którąś podkraść. Uśmiechnęłam się pod nosem wyobrażając sobie minę siostry jakby zobaczyła mnie w swojej sukience. Scena nie do opisania.
- Którą byś mi zaproponowała? - Postanowiłam zachować się jak profesjonalny stylista gwiazd. Wróciłam wzrokiem na sukienki. Same mini. Typowe jak na Arianę. Miętowa z odsłaniającym brzuchem - seksowna ale i urocza - krwisto czerwona, bardzo krótka - taka bardziej pasowałaby do romantycznej kolacji z chłopakiem - biała bez ramiączek, neonowa skórzana, czarna z rękawkiem 3/4. Patrząc na te sukienki które mi dała najlepiej sprawdzi się chyba miętowa.
- Załóż tą - Podałam jej sukienkę. Ari spojrzała na nią spode łba.
- Serio? tą mi wybrałaś? - Co jej w niej nie pasuje? Będzie świetnie w niej wyglądać.
- No a dlaczego nie? piękny kolor, ma fajne wycięcia na brzuchu.
- Ale ten kolor - Odpowiedziała zniesmaczona przedłużając ostatnie słowo
- Co ty do niego masz? będziesz wyglądać rewelacyjnie, poza tym dopiero co się zaczęły wakacje, tym kolorem je zapoczątkujesz - Na moje słowa jej twarz nabrała entuzjazmu. Wiem jak ją podejść. 
- Może i masz racje - Zabrała ode mnie wieszak i schowała się za dużymi drzwiami od łazienki aby ją przymierzyć a ja postanowiłam zadzwonić do Danielle. Wyjęłam z tylnej kieszeni spodenek telefon i szybko znalazłam do niej numer. Minęło dobre kilka sygnałów zanim usłyszałam po drugiej stronie głos przyjaciółki.
- No cześć Jasm. Stało się coś? - Przywitała mnie miłym głosem.
- Hej, hej. Nie, nic się nie stało, tak tylko dzwonię, widzę że masz dzisiaj dobry humor - Powiedziałam po czym się uśmiechnęłam
- Dzisiaj mega impreza - Również się zaśmiała
- Nie wiem czy to jest na pewno dobry pomysł żebym tam szła
- Jasm... nie możesz cały czas się ukrywać. Pójdziemy, posłuchamy dobrej muzyki, napijemy się, tam będzie tyle ludzi że wcale nie jest powiedziane że na siebie wpadniecie. Poza tym nie wiadomo czy tym razem się zjawi. Rok temu go nie było. Cały czas będziemy z Tobą - Nie wiem dlaczego, ale Danielle sprawiała że moje lęki znikały i że byłam w stanie się na wszystko zgodzić. Ona ma podejście do ludzi. Potrafi z nimi rozmawiać. Vanessa taka nie jest. Dlatego zawsze jak mam jakiś problem to dzwonię do Danielle.
- Dziękuję Dan. Tylko Ty jesteś w stanie do mnie przemówić.
- Nie ma sprawy kochanie. Zawsze możesz na mnie liczyć. - Po tych słowach zrobiło mi się ciepło na sercu.
- A Ty na mnie. Ciekawa jestem czy choć trochę się zmienił..
- Ryan?
- Tak...
- Zmienił nie zmienił to już jest tylko i wyłącznie jego problem a Ty powinnaś mieć to głęboko w dupie za przeproszeniem.
- Powinnam ale ten frajer cały czas siedzi mi w głowie. Nie zawsze był zły.
- Dziewczyno! On Cię uderzył! tak się nie zachowuje prawdziwy facet! do tego Cię zdradzał.
- Wiem. Dobrze zrobiłam zostawiając go.
- Bardzo dobrze. To był chory związek. Na szczęście teraz jesteś bezpieczna i nic Ci nie grozi.
- Dan... wiesz że Cię kocham?
- Wiem. I ja Ciebie też.
- Ok, skończmy już ten temat o Ryanie... wpadniecie z Vanessą dzisiaj do mnie?
- Pewnie że wpadniemy. O 15:00?
- Może być. To do zobaczenia.
- Papa. - Po jej słowach rozłączyłam się i zablokowałam telefon. Odwróciłam się i zobaczyłam Arianę opartą o framugę drzwi.
- Podsłuchiwałaś? - Zapytałam po chwili.
- Nie musiałam, rozmawiałyście dość głośno - Weszła do pokoju i założyła czarne szpilki.
- Więc myślisz że mogę tak iść? - Obróciła się przed lustrem kilka razy.
- Jak najbardziej - Odblokowałam telefon i zerknęłam na godzinę... 12:00. Pójdę może jednak obczaić swoją szafę i zobaczę co się nada.
- Jak już postanowiłaś w czym idziesz to ja idę do siebie - Wyminęłam ją i poszłam do pokoju obok. Zamknęłam drzwi i włączyłam muzykę a dokładnie najnowszą piosenkę Sii - Chandelier.
Otworzyłam swoją szafę i tak jak wcześniej siostra zaczęłam szukać odpowiedniej sukienki. Po krótkiej chwili moją uwagę przykuła czarna obcisła mini z długim rękawkiem i trójkątnym wycięciami na biodrach. Dawno jej nigdzie nie zakładałam. Przymierzyłam ją. Założyłam jeszcze do tego czarne szpilki. Muszę przyznać że wyglądam super i chyba tak się dzisiaj pokażę. Zdjęłam sukienkę oraz buty i założyłam poprzednie a strój powiesiłam na klamce od drzwi.
Czas zleciał mi nie ubłagalnie. Dziewczyny przyszły o równej 15.00 i siedziałyśmy tak do 18.00 rozmawiając o strojach i dzisiejszej imprezie. O 20.00 mają podjechać po mnie i Arianę. Czyli że za 15 minut powinny być. Siedziałam gotowa do wyjścia w salonie. Mama robiła coś w kuchni, Ariana się jeszcze szykowała a tata został w pracy dłużej. Trochę się denerwowałam i pomimo tego że próbowałam wyrzucić z głowy strach to wcale nie czułam się lepiej. Nawet wspomnienie słów Danielle z dzisiejszego poranka nie pomogło. Czym więcej o tym myślałam, tym czas szybciej leciał. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Vanessa. Już są.
- Ariana! Idziemy! - Krzyknęłam na cały dom aby mnie usłyszała. Po sekundzie jej obcasy uderzały o schody.
- To mamo my już idziemy - Powiedziałam na co mama wyszła z kuchni.
- Uważajcie tam na siebie, miej oko na Arianę i nie przesadźcie z alkoholem.
- Dobrze mamo - Cmoknęłam ją w policzek i jak najszybciej wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do samochodu i odjechałyśmy z piskiem opon. Tak. Taka właśnie jest Vanessa.
- Gotowe na najlepszą imprezę roku? - Zapytała Danielle zaraz po tym jak odjechałyśmy z spod mojego domu.
- Gotowe - Ariana odpowiedziała za mnie ucieszonym głosem. Do domu Jasona nie było daleko, a samochodem zajęło nam może nie całe 5 minut. Vanessa zaparkowała auto na podwórku i wyszłyśmy zatrzymując się w miejscu. To nie był dom, to była willa. Impreza dopiero co się zaczynała a już było na pewno z pół szkoły.
- Chodźmy - Odezwała się Vanessa i ruszyła. Zanim doszłyśmy do głównych drzwi minęłyśmy pięknie osadzony kwiatami ogród. Weszłam do środka jako ostatnia z dziewczyn. W głowę uderzyła mnie głośna muzyka, krzyki i piski. Impreza się rozkręca. To dobrze.
- O! Widzę Jasona! - Krzyknęła Ariana aby przekrzyczeć muzykę. Skierowałyśmy się kierunku którym pokazała. Jason stał z dwoma chłopakami których nigdy wcześniej nie widziałam. Jeden miał czarne włosy i trochę ciemniejszą karnacje, drugi natomiast był jasnym blondynem a jego włosy robiły wrażenie strasznie zniszczonych. Danielle zaczęła się z nimi witać, potem Vanessa i Ariana. A ja? A ja w ogóle tych gości nie znam.
- A to jest Jasmine, wcześniej jakoś nie mieliście okazji się poznać - Powiedziała po chwili Danielle a jej koledzy spojrzeli na mnie i się mile uśmiechnęli.
- Hej, jestem Michael a to Calum - Podaliśmy sobie ręce i tak właśnie się poznaliśmy. Z czasem bardziej za kumplowałam się z Michaelem, okazało się że mamy wiele wspólnych tematów. Kiedy dziewczyny i Calum poszli tańczyć ja usiadłam z Michaelem w kącie salonu na skórzanych fotelach i zaczęliśmy dalej rozmawiać.  
- Coś mi się zdaje że nie lubisz tańczyć - Powiedział szeroko się uśmiechając.
- I masz racje. Nie ciągnie mnie na parkiet. - Lekko się uśmiechnęłam w jego stronę.
- Nie martw się. Mnie też nie. Tylko Calum i Ashton - mój drugi przyjaciel są tacy napaleni na to - Zaśmiał się a ja również z nim.
- Długo się znasz z Danielle?
- Danielle to moja i chłopaków przyjaciółka. Jako jedna z moich koleżanek potrafi słuchać, doradzić no i wiem że mogę jej po prostu zaufać.
- Tak, Danielle właśnie taka jest. Zawsze jak mam problem to dzwonię do niej. - Zaraz po tym jak skończyłam mówić odezwał się telefon Michaela który wyciągnął z kieszeni i pospiesznie odebrał. 
- No jesteście już? ja jestem w środku. Dobra to wyjdę i spotkamy się pod wejściem. Ok, już idę. - Tak brzmiała jego rozmowa i mogę się domyślić że ktoś na niego czeka.
- Przepraszam Cię bardzo, ale dzwonił mój przyjaciel że już są i żebym wyszedł po nich, nie pogniewasz się jak niknę na 5 minut, prawda? - Powiedział szybko wstając i chowając telefon do kieszeni a ja zaraz za nim poprawiając sukienkę.
- Nie, nie przejmuj się mną, idź, - Powiedziałam szeroko się do niego uśmiechając
- Ok, potem Cię znajdziemy - Uśmiechnął się ostatni raz i pobiegł do wyjścia.
- Ok - Powiedziałam do siebie pod nosem i się zaśmiałam. Podeszłam do blatu barowego i usiadłam na wysokim krześle. Serio Danielle miała takiego kolegę i ja nie wiedziałam o jego istnieniu? polubiłam go, super się z nim rozmawia.
- O! tu jesteś - Powiedziała zdyszana Danielle i usiadła obok mnie a zaraz za nią Calum.
- No tu, tu. Gdzie ma resztę? - Zapytałam widząc że przyszli tylko we dwójkę.
- Vanessa tańczy z takim jednym, a Twoja siostra kręci się z przyjaciółkami. Nie było z Tobą Michaela? - Zapytał Calum a Daniell zamówiła nam po drinku.
- Był ale wyszedł chwilę temu bo chyba Wasi przyjaciele doszli.
- Aaa pewnie tak... ej mogę Ci coś powiedzieć?
- Mów - Spojrzałam na niego wymownie.
 - Twoja siostra jest sexi - Powiedział i puścił mi oczko.
- Hahaha, wiem - Zaśmiałam się na jego słowa. Czyżby Ari miała kolejnego adoratora?
- Bierz się za nią - Powiedziała do niego Danielle na co Calum głośno się zaśmiał - Niee, za młoda. Upiłam łyk wódki z colą i rozejrzałam się po sali ale na szczęście nie zobaczyłam czegoś czego mogłabym się obawiać.
- Ile masz lat? - Zapytałam po chwili.
- 21
- Oooł..
- Nie wygląda co nie? - Zapytała Danielle.
- No - Uśmiechnęłam się do niego.
- Jasmine, dlaczego w ogóle nie tańczysz?
- Nie lubi - Odpowiedziała za mnie Danielle.
- Serio? normalnie jak Michael - Westchnął o pokręcił z dezaprobatą głową.
- Nie wszystkim nie plączą się nogi. - Uśmiechnęłam się do niego na co on to odwzajemnił. 
- Ej, dziewczyny ja za chwilę wrócę, wiecie, chłopaki wzywają - Powiedział jednocześnie odczytując wiadomość na swoim iPhone.
- Ok - Odpowiedziałyśmy równocześnie a Calum zniknął w tłumie.
- Ja to bym potańczyła. Chodź ze mną. - Powiedział błagalnie na co się tylko zaśmiałam i upiłam łyk drinka.
- Ja nie tańczę.
- Tylko jeden raz, proszę.
- Może później Dan, idź sama - Uśmiechnęłam się do niej.
- Eh, ok. Będziesz tu?
- Tak.
- No dobrze - Wstała i zaczęła się przeciskać między ludźmi a ja zostałam sama. Usiadłam wygodniej na krześle i wyjęłam z mojej małej torebki telefon i zaczęłam się nim bawić jednocześnie pijąc drinka. Nie zwracałam uwagi na kręcących się obok mnie ludzi bo i tak z pewnością połowy nie znam. Czułam że ani dziewczyny, ani chłopaki szybko nie wrócą dlatego postanowiłam wypić do końca drinka i przejść się do toalety może po drodze ich zgarnę?
- Witaj kochanie - Głos który usłyszałam za swoimi plecami zmroził mi krew w żyłach. To on, Ten sam głos, Ten sam zapach perfum.. Wszystko wróciło...  




mamy pierwszy rozdział! od razu przepraszam za opóźnienie ale były małe trudności, oraz za błędy których nie mam siły sprawdzać. jest 01:40 a ja dodaję rozdział który pisałam pół dnia. ale jest, i to jest najważniejsze. :) spokojnej nocy.

czwartek, 28 sierpnia 2014

#PROLOG



Beztroskie życie. Normalny dom. Kochająca się rodzina. Przyjaciele. - Oni to wszystko mieli. Lecz nie wszystkim można zaufać. Czasami nawet Ci najbliżsi wystawią Cię do wiatru. Nawet Ci, którym bezgranicznie ufasz i wydaje Ci się że znasz ich na wylot, potrafią zepchnąć Cię w przepaść aby szybko zająć Twoje miejsce. Ich życie nie było proste. Cały czas musieli się mieć na oku aby nie dać się złapać. Wszystko co się tu rozgrywa nie jest bezpieczne. Wystarczy jedna niewłaściwa osoba aby Twoje życie zamieniło się w niekończący się koszmar...






  



jak obiecałam, jest i prolog. mam nadzieję że choć trochę Was zaciekawi i zachęci do czytania :) miłej nocy .