Wystraszona odwróciłam się a moje przypuszczenia sprawdziły się...
- Ryan.. - Powiedziałam ściszonym głosem patrząc w jego głębokie niebieskie oczy. Nie mogę uwierzyć że się tak zmienił.
- Jasm.. gdyby nie Jason to wątpię żebym wyłapał Cię w tym tłumie... zmieniłaś się - Powiedział siadając po mojej prawej zamawiając drinka.
- Ty też się zmieniłeś... - Byłam bardzo przerażona rozmową z Nim i miałam wielką ochotę wstać i uciec jak najdalej od niego albo nawet wystarczyłoby mi jakby znalazła się tu Danielle i wyciągnęła mnie na parkiet.
- No wiesz.. lata robią swoje.. nie dałaś mi szansy.
- A dziwisz mi się? po tym co mi zrobiłeś..
- Żałuję tego. Wiem że byłem złym człowiekiem ale zmieniłem się.. - Czy on próbuje na nowo mnie w sobie rozkochać? przypomniały mi się te dobre chwile wspólnie spędzone. Nie widziałam życia bez niego. Kochałam go, a on mnie. Nie zawsze traktował mnie jak ostatnią dziwkę.
- Nie wierzę Ci, nie wierzę że się zmieniłeś. - Spojrzałam mu prosto w oczy a jedna łza spłynęła po policzku.
- Kocham Cię.
- To już nie mój problem. - Wytarłam z policzka łzy, zabrałam torebkę i pośpiesznie oddaliłam się na bezpieczną odległość. Bardzo chciałam znaleźć Danielle ale nigdzie jej nie widziałam. Nikogo nie widziałam. Poszłam długim i bardzo oświetlonym korytarzem i skręciłam w pierwsze drzwi na lewo za którymi była łazienka. Znałam dom Jasona bo często wpadałam do niego w ciągu roku szkolnego. Weszłam do pięknie urządzonej łazienki w której pierwszej jej części były trzy umywalki i wielkie lustro a za niewielkimi drzwiami był prysznic i toaleta. Spojrzałam w lustro i zaczęłam płakać. To wszystko na nowo powróciło. Dlaczego tu przyszedł? Dlaczego na siebie wpadliśmy? Usiadłam pod ścianą i wyjęłam z torebki telefon. Żadnych sms, ani nieodebranych połączeń. Po chwili drzwi które prowadziły do drugiej części łazienki otworzyły się i wyszła z nich wysoka blondynka z lekko podwiniętą sukienką. Przejechała po mnie wzrokiem i podeszła do lustra. Poprawiła włosy i sukienkę, pomalowała usta błyszczykiem i wyszła z pomieszczenia głośno stukając obcasami. Pięknie. Ja tu sobie ryczę a jakaś laska w tym samym momencie korzysta z toalety. Drzwi którymi chwilę temu wychodziła dziewczyna ponownie się otworzyły. Spojrzałam zszokowana w ich kierunku i ujrzałam wysokiego blondyna z włosami ułożonymi na żel. Spojrzał na mnie i podszedł do umywalki umyć ręce. Czyżby szybki numerek z wysoką blondynką? Seks na imprezach to coś ohydnego. Wytarłam pod oczami łzy i szybko wstając wyszłam z łazienki. Nie zostanę tu ani chwili dłużej. Wcale tak dobrze się nie bawię. Pierw Ryan który próbował wmówić mi że się zmienił a teraz ten blondyn który był praktycznie jego kopią. Do tego przyjaciele mnie zostawili. Rozejrzałam się dookoła ale nic. Rozpłynęli się. Wracam do domu. Zaczęłam przeciskać się między aż doszłam do wyjścia.
- Ej, Jasmine! - Ktoś krzyknął za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Jasona z Ryanem u boku. Ciarki przeszły mi po plecach.
- Już idziesz? - Zapytał podchodząc bliżej żebyśmy się lepiej słyszeli.
- Emm.. tak, nie czuję się najlepiej - Odpowiedziałam nawet się nie jąkając.
- Ej no ale możesz się położyć na górze, jest sporo wolnych pokoi. Może Ci przejdzie...
- Dzięki Jason ale już postanowiłam. Dzięki wielkie za zaproszenie. - Uśmiechnęłam się i jak najszybciej wyszłam z jego posiadłości. Zatrzymałam się kilka metrów od jego domu i wyciągnęłam telefon. 23:30. A zapowiadała się taka świetna impreza. Myślę że powinnam zadzwonić do Danielle że wracam do domu. Wybrałam numer i czekałam aż łaskawie odbierze. Jednak tak się nie stało. Pewnie nie słyszy. Spadam stąd póki nie jest jeszcze za późno.
* LUKE *
Stałem z chłopakami i Arianą przy barze i patrzyłem jak wlewają w siebie kolejne drinki. Gdyby nie to że dzisiaj ja muszę być kierowcą to.. ajj nie będę sobie robił smaka. Staliśmy i rozmawialiśmy o tym jak Ashton wyrwał ostatnio laskę czego oczywiście Ariana nie mogła słuchać i co drugie słowo zasłaniała uszy. Śmieszyła mnie jej reakcja. Jeśli jej siostra jest taka sama to ja dziękuję. W pewnym momencie podeszła do nas Danielle z czego twarz Michaela od razu rozpromieniała.
- Hej, widzieliście gdzieś Jasmine? - Pytanie skierowała do Caluma i Michaela.
- Kogo? - Zapytałem podnosząc jedną brew. Dziewczyna przewróciła na mnie oczami. Nienawidzę takiego zachowania.
- Nie znacie się - Odpowiedziała szybko widząc moje niezadowolenie.
-Zostawiłem ją przy barze bo akurat Luke z Ashtonem do nas dojechali i po nich wyszłem a jak wróciłem to jej już nie było.
- My później rozmawialiśmy z nią z Calumem ale poszliśmy tańczyć. Kurwa gdzie ona jest. - Powiedziała zdenerwowana.
- Ej, spokojnie, przecież nie jest małą dziewczynką, na pewno gdzieś tańczy albo coś, czemu się tym tak przejmujesz? - Po chwili wtrącił się Ashton próbując choć trochę zrozumieć zdenerwowanie Danielle.
- Jak ona wygląda? - Zapytałem Danielle która nawet nie zastanawiała się nad odpowiedzią.
- Brunetka, wysoka, ciemne oczy, miała na sobie czarną sukienkę z długim rękawem i szpilki - Dziewczyna w toalecie. Wygłądała tak samo jak ją opisała Danielle.
- Widziałem ją. - Po moich słowach wszystkie pary oczu powędrowały w moim kierunku.
- Gdzie? Kiedy?
- W toalecie, z jakieś 20 minut temu. Siedziała na podłodze i ryczała. - Powiedziałem bez wielkiego entuzjazmu. Nie rozumiem po co tyle szumu. Może leży gdzieś schlana w cztery dupy. Po chwili Ariana zaczęła szarpać Danielle za łokieć żeby spojrzała w kierunku w którym jej pokazała głową. Spojrzeliśmy w stronę balkonu po którym kręcił się jakiś blondyn. Nie znam gościa. Na jego widok Danielle przeklnęła pod nosem i szybko ruszyła w jego kierunku. Zmieszani całą sytuacją ruszyliśmy za nią. Dziewczyna stanęła przed chłopakiem i od razu zadała pytanie.
- Gdzie jest Jasmine? - Blondyn prychnął pod nosem i ją ominął dodając.
- Skąd mam wiedzieć?
- Na pewno z nią rozmawiałeś. Gdzie ona poszła?
- Nie rozumiem dlaczego mam ci mówić. - Uśmiechnął się pod nosem. Boże przecież on wygląda prawie jak ja.
- Może dlatego że się o nią martwię? Jeśli coś jej powiedziałeś albo nawet zrobiłeś, popamiętasz mnie. - Powiedziała wściekła i szybkim tempem poszła do wyjścia. Ariana pobiegła za nią a Ryan - bo tak wcześniej zwrócił się do niego nie jaki Jake - stał niewzruszony. Co on mógł zrobić Jasmine? Dlaczego Danielle tak na niego naskoczyła? Nic nie rozumiem a jak widać chłopaki także.
*
Danielle obszukała cały dom Jasona wliczając w to ogród, basen i wszystkie możliwe zakątki. Ale po dziewczynie ani śladu. Rozpłynęła się a co najważniejsze nikt jej nie widział. Nie znam jej osobiście, ale widząc jak Danielle się o nią zamartwia wnioskowałem że była kimś ważnym.
- A próbowałaś się do niej dodzwonić? - Zapytała Ariana
- Zgubiłam gdzieś telefon... właśnie! telefon! zadzwoń do niej! - Krzyknęła po chwili na co Ariana westchnęła.
- Kurczę Dan, który raz mam Ci powtarzać że nie zabrałam z domu telefonu? - Zapytała zrezygnowana.
- Fakt.. sorry zapomniałam.
- Nie znacie do niej numeru? - Zapytał w końcu Michael
- Zdaje się że nie
- Kurde panikujecie jakby nie wiadomo co mogło jej się stać. Na pewno się źle poczuła i wróciła do domu. - Powiedziałem w końcu to co myślę. No bo co, taka prawda. Danielle wstała z kanapy i podeszła do mnie najbliżej jak się tylko dało.
- Gdybyś wiedział przez co musiała kiedyś przechodzić na pewno byś tak nie mówił, Hemmings - Wysyczała przez zęby
- No to może łaskawie opowiesz nam o co tu chodzi? a nie każesz nam zamartwiać się o dziewczynę którą widzimy pierwszy raz na oczy bo ty nigdy nie miałaś okazji nas z nią poznać - Miałem do niej o to żal. Była naszą przyjaciółką a cały czas ukrywała przed nami że ma innych znajomych. Wstydziła się nas? Uważała nas za niebezpieczne towarzystwo? Dlaczego się cały czas z nami ukrywa? Jej przyjaciółki wydają się w porządku więc tym bardziej tego nie rozumiem.
- Nic Wam nie każę Luke... poza tym... sama ją znajdę - Wstała z kanapy i odeszła. Nikt nie miał odwagi się odezwać. Chłopaki wiedzieli że mam racje, nie raz rozmawialiśmy już na ten temat. Dobija mnie fakt że ta dziewczyna tak wiele dla niej znaczy. Ile ją zna? Miesiąc? Rok? Dwa? Nas zna od bardzo dawna i wiele nam zawdzięcza a i tak olewa nas na każdym kroku. Miałem lekkie wyrzuty sumienia.. powinienem jej pomóc. W końcu jest moją przyjaciółką i bez znaczenia czy miałem dobry humor czy nie, czy chciałem z kimś rozmawiać czy też nie ona zawsze mi pomagała i ignorowała moje "dziecinne fochy". Zawsze starała mi się pomóc choć nie zawsze tą pomoc chciałem przyjąć. Zawsze była jak było mi źle i jako jedyna była w stanie przemówić mi do rozsądku. Muszę znaleźć tę dziewczynę. Wyszedłem bez słowa i pobiegłem do swojego czarnego sportowego auta i szybko go odpaliłem wyjeżdżając z posiadłości Jasona. Postanowiłem na własną rękę znaleźć dziewczynę. Tylko jest jeden mały problem... gdzie ja mam jej szukać?
* JASM *
Bożeee... idę od nie całych 20 minut a czuję jakbym przeszła 10 km. Nie wiem czy to dlatego że idę tak wolno czy dlatego że to jednak spory kawałek od mojego domu.. jeszcze długa droga przede mną a te ulice z każdym krokiem wydają mi się bardziej przerażające. Nikt tą okolicą nie chodził, w oknach nie świeciły się światła. Coś tu jest nie tak. Prawdę mówiąc nigdy tą drogą nie chodziłam. Poszłam tędy żeby było bliżej ale tak na co dzień to wybieram inne skróty. Byłam tylko ja i moje myśli i nic poza tym. Starałam się nie zrażać i iść dalej. Czym szybciej tym lepiej. Nagle w oddali usłyszałam dźwięk nadjeżdżającego auta. Spanikowałam. Nie miałam nawet gdzie się ukryć aby auto spokojnie przejechało i pojechało dalej. Samochód z każdą sekundą był coraz bliżej. Niestety zostało mi iść spokojnie i modlić się że to nie są jacyś gangsterzy. Nadal szłam z nadzieją że samochód pojedzie dalej. Serce mi stanęło kiedy jednak tak się nie stało a auto zatrzymało się kilka centymetrów ode mnie. Szyba się rozsunęła a w oknie ukazała się twarz blondasa którego spotkałam w łazience. Super.
- Ty jesteś Jasmine?
- Tak, a bo co? - Zapytałam nie zatrzymując się w miejscu.
- Wsiadaj - Powiedział stanowczo. Chyba jest chory myśląc że wsiądę do tego auta.
- Słucham? nigdzie nie będę wsiadać - Odpowiedziałam i przyśpieszyłam kroku
- Wsiadaj powiedziałem..
- Ja też coś powiedziałam. Nigdzie z Tobą nie pojadę.
- Nic Ci nie zrobię, tylko po prostu wsiądź do tego cholernego auta.
- Nie! daj mi spokój dobra? - Zdenerwował mnie. Zatrzymał samochód wywołując u mnie jeszcze większy strach a następnie wysiadł z niego. I co ja mam teraz zrobić? uciec? przecież i tak mnie dogoni. krzyczeć? nikt nie usłyszy.
- Albo wsiądziesz z własnej woli tak jak Cię o to prosiłem albo wsadzę Cię tam siłą - Powiedział otwierając tylne drzwi.
- Ile razy mam Ci powtarzać że nigdzie z Tobą nie pojadę? - Po moich słowach w oddali między domami rozbrzmiał bardzo głośny strzał z broni.
- Wsiadaj! - Luke zerwał się a ja podbiegłam z drugiej strony samochodu i szybko wsiedliśmy do środka. Luke nerwowo odpalił silnik i ruszyliśmy z piskiem opon. Byłam przerażona. Kilka metrów od nas był strzał. Nie wiem czy był kierowany do kogoś czy nie ale gdyby Luke mnie nie zatrzymał to właśnie bym obok tego przechodziła.
- Co Ci strzeliło do głowy żeby iść tą okolicą? - Zapytał z wyrzutami.
- Okolica jak okolica, miałam bliżej do domu.
- To nie jest zwykła okolica. - Warknął przyjmując grobową twarz.
Więcej się nie odezwałam. Boję się.
- Gdzie mieszkasz? - Zapytał po chwili. Boże, mam nadzieję że chce odwieźć mnie do domu.
- Na Manson Ave - Między nami znowu zapanowała niezręczna cisza.
- Po co to wszystko?
- Co?
- Dlaczego za mną jechałeś? Nie znamy się.
- Nie jechałem za Tobą. Zniknęłaś na całą imprezę. Danielle nie mogła Cię nigdzie znaleźć do tego zgubiła telefon i nie mogła do Ciebie zadzwonić i za przeproszeniem przez cały wieczór pierdzieliła Nam że na pewno coś Ci się stało więc na własną rękę postanowiłem Cie znaleźć. Teraz wiesz co i jak?
- Skąd znasz Danielle?
- To moja przyjaciółka. Tak jak Michaela, Caluma i Ashtona.
- Nigdy o was nie wspominała...
- Domyślam się.
Nikt więcej się nie odezwał. Danielle przyjaźniła się z chłopakami i nic nam o tym nie powiedziała? Do tego jeszcze ten strzał. Luke nic nie wspominał na ten temat jakby to nigdy nie miało miejsca.
- Tak w ogóle jestem Luke - Kolega się przełamał i przemówił.
- Jasmine.
- Tyle to ja wiem. - Przewrócił oczami. - Ariana to Twoja siostra?
- Tak.
- Wiedziałem - Uśmiechnął się
- Skąd?
- Podobne jesteście.. tyle że ty wydajesz się pyskata i stanowcza.
- Ciekawe.. Ariana ma podobny charakter.
- Czyżby? Ariana jest słodka i niewinna.
- Oczywiście.
- Zazdrosna?
- O Ciebie czy Ariane?
- Jedno i drugie
- Nie.
- Jasnee.
- Mam być zazdrosna o chłopaka którego widzę pierwszy raz na oczy?
- Właśnie tak
- Nie doczekanie Twoje - Odpowiedziałam na co się szeroko uśmiechnął. Zjechał na pobocze i dopiero wtedy zobaczyłam że jesteśmy pod moim domem.
- Dzięki za... podwózkę... - chciałam już wyjść ale złapał mnie za łokieć i pociągnął w swoim kierunku.
- Co jutro robisz wieczorem? - Zapytał a ja idealnie czułam jego oddech.
- Jeszcze nie wiem.
- Bądź gotowa na 21.00
- Po co?
- Przyjadę po Ciebie. Dobranoc. - Powiedział i odwrócił wzrok.
- Dobranoc.. - Powiedziałam cicho i wyszłam z samochodu. Weszłam przez furtkę i szybko pobiegłam do drzwi. Wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam zamek wchodząc do środka ponownie go zamykając. Zdjęłam szpilki i oświetlając drogę telefonem weszłam po schodach prosto do mojego pokoju. Zapaliłam światło i pozasłaniałam wszystkie rolety. Postawiłam buty pod ścianą, zdjęłam sukienkę, wzięłam z szafy koszulkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i związałam włosy w niskiego koka. Gotowa wyszłam z łazienki kładąc się prosto do łóżka. Byłam na prawdę zmęczona więc nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
* LUKE *
Odstawiłem dziewczynę pod sam dom upewniając się że jest na pewno bezpieczna. Nawet nie zdaje sobie sprawy co mogło jej grozić kiedy przeszła by między tymi blokami. Ktoś został postrzelony. I muszę dowiedzieć się kto. Wróciłem na imprezę parkując samochód w tym samym miejscu co wcześniej i wszedłem do środka. Przyjaciele jak zwykle stali przy barze, no bo gdzież by indziej.
- Witaj nasz bohaterze - Odezwał się pierwszy Calum rozbawiając towarzystwo.
- O co Wam chodzi? - Zapytałem zdezorientowany
- Odnalazłeś naszą księżniczkę? - Dopowiedział Michael szeroko się uśmiechając. Stanąłem obok Danielle. - Musimy porozmawiać. - Kiwnęła na mnie głową i wyszliśmy na świeże powietrze.
- Znalazłem ją.
- Gdzie była?
- Wracała do domu. Tą samą dzielnicą co ty parę lat temu... - Jej twarz od razu zbladła. Dobrze wiedziała co się wtedy stało.
- Gdzie ona teraz jest?
- Odstawiłem ją pod sam dom.
- Dziękuję Luke.
- Nie ma sprawy... - Odpowiedziałem i ominąłem ją ponownie wchodząc do środka.
* JASM *
Obudziłam się rano z telefonem w ręku. Spojrzałam na wyświetlacz - 10.35
Akurat w tym samym momencie zadzwoniła Danielle.
- Cześć Dan - Powiedziałam zachrypniętym głosem
- Hej. Wszystko ok? Dotarłaś bezpiecznie do domu?
- Tak.. Luke mnie odwiózł.
- Musimy porozmawiać.
- Wiem.
- Mogę wpaść do Ciebie?
- tak. o 12.00?
- Ok, świetnie. - Rozłączyłam się i odłożyłam telefon na półkę. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Zajrzałam cichutko do sypialni Ariany i na szczęście spała grzecznie w swoim łóżku. Mam nadzieję że nie wypiła wczoraj za dużo alkoholu. Zeszłam schodami na dół, rozsunęłam szklane drzwi i wyszłam do ogrodu siadając na jednym z leżaków. Wciągnęłam nosem świeże powietrze i zamknęłam oczy. W powietrzu unosił się piękny zapach kwiatów. Ptaki śpiewały a na niebie nie było ani jednej chmury. To jest jedyne miejsce w którym na spokojnie mogę pomyśleć nad swoim życiem.
*
Danielle przyszła o równej 12.00. Lecz nie sama. Zabrała ze sobą Michaela i Caluma którzy podobno bardzo chcieli zobaczyć się z Arianą. Weszłyśmy z Dan do mojego pokoju i zamknęłyśmy drzwi.
Usiadłyśmy na łóżku i od razu zaczęłyśmy rozmowę.
- Kim jest dla Ciebie Luke? - zapytałam po chwili
- Przyjaciel. Z Michaelem, Calumem i Ashtonem znam się od bardzo dawna. Poznałam ich jeszcze przed Wami. Nie byli i nigdy nie będą dla was dobrym towarzystwem. Oni nie są normalnymi nastolatkami. Chciałam was przed nimi chronić i w nic nie pakować.
- Danielle, kim oni są?
- Nie powinnaś się z nimi kolegować, tym bardziej z Lukiem.
- Jak ich poznałaś? - nie dawałam za wygraną
- Parę lat temu, kiedy byłam o wiele młodsza, wpadłam w nieodpowiednie towarzystwo, oczywiście męskie towarzystwo. Z początku wszystko była fajnie pięknie, spotykaliśmy się, chodziliśmy razem na imprezy, wtedy nie zdawałam sobie sprawy że to niebezpieczny gang uliczny. Udawali moich przyjaciół, w co udało mi się nabrać, lecz któregoś wieczoru wszystko się zmieniło, zmówili się aby zrobić mi krzywdę. Gdyby nie Luke który przechodził akurat z chłopakami to prawdopodobnie skończyłabym jako zamordowana nastolatka leżąca w rowie. Po tej całej akcji zakolegowaliśmy się, ja zaufałam im, oni zaufali mi, i od tam tej pory jestem pod ich ochroną. Pilnują żeby nie zagrażało mi niebezpieczeństwo. Jesteśmy praktycznie nierozłączni.
- Dan.. dlaczego nigdy mi o tym nie powiedziałaś?
- Chciałam o tym zapomnieć... poza tym, czym miałam się chwalić? Jasmine, obiecaj mi coś.
- Co takiego?
- Że nie będziesz spotykać się z Lukiem. Nie chcę żebyś ponownie cierpiała. On nie jest dobrym materiałem na chłopaka. Kocham go jak brata ale przez te kilka lat trochę się o nim dowiedziałam i ma okropny charakter. Zawsze ma to co chce. Nigdy nie odpuszcza a jak kogoś na prawdę nienawidzi to potrafi tak zrujnować komuś życie że nie da się z tego podnieść. On jest do tego zdolny. Dlatego mówię Ci to dla Twojego dobra.. - Nic nie odpowiedziałam. Nie chcę być zraniona ani robić sobie jakieś nadzieję ale zaciekawiła mnie jego osoba i chcę ją poznać. Zawsze ciągnęło mnie do tego typu chłopaków ale dzięki jednemu mam nauczkę.
- Co dzisiaj robisz? - Zapytałam ignorując jej ostatnią prośbę. Wolałam nie komentować tego niż powiedzieć "nie, Danielle, będę się z nim spotykać czy tego chcesz czy nie".
- Aaa.. umówiłam się z Vanessą. Chciała żebym jej w czymś pomogła. - Spotykają się beze mnie? Zawsze spotykałyśmy się wszyscy razem.
- To OK - Uśmiechnęłam się w jej stronę i położyłam na łóżku. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Powiedz mi coś o Luku. - Chciałam się choć trochę dowiedzieć o nim bo fakt że jest niebezpieczny wiele mi nie dał. Dziewczyna westchnęła głośno i nastała między nami cisza jakby właśnie układała sobie w głowie co mi powiedzieć.
- Jest niebezpieczny.
- Pozostała trójka też jest niebezpieczna - Przewróciłam oczami.
- Dobra to może inaczej... Luke bawi się dziewczynami, nie myśli o związkach, ma wybuchowy charakter i łatwo go zdenerwować i wtedy jest zdolny do wszystkiego... nie cofnie się przed niczym.
- Ale przecież... nie wiem, po prostu mnie zaciekawił.. - 'Jest niebezpieczny, łatwo go zdenerwować, nie cofnie się przed niczym' teraz na poważnie zastanawiam się czy na pewno chcę się z nim spotkać...
*
Danielle i chłopaki przed chwilą wyszli z mojego domu. Boże, już myślałam że nigdy nie wyjdą. Za pół godziny podjedzie po mnie Luke a ja jestem w kompletnej kropce. Nie żebym się jakoś zbytnio stroiła ale wyglądam na prawdę okropnie. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam codzienny makijaż i wyszłam z łazienki w samej bieliźnie kierując się od razu w stronę szafy. Założyłam ciemne obcisłe jeansy, czarną bokserkę, czarną skórzaną kurtkę i białe krótkie converse. Ubrana wróciłam z powrotem do łazienki, popsikałam się perfumami i poprawiłam włosy. Ostatecznie już gotowa weszłam do pokoju i schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni. Wybiła równa 21.00. A tak w ogóle to skąd mam wiedzieć że już jest skoro nie dostanę nawet sms'a bo nie ma mojego numeru. Powiedziałam rodzicom że wychodzę i że wrócę późno. Wszyscy znajdowali się na piętrze dlatego na dole było strasznie ciemno. Podeszłam do okna z którego miałam dobry widok na całą ulicę. Nie było ani jednego samochodu. Może się rozmyślił? Może żartował sobie z tym spotkaniem? Myślałam o tym wszystkim i rozważałam wszystkie możliwe opcje dlaczego chłopaka nadal nie ma. Gapiłam się w drogę jak nawiedzona i nagle na asfalcie odbiły się światła które z każdą sekundą robiły się coraz większe. W końcu zajechał czarny sportowy samochód. To Luke. Wyszłam z domu zamykając go na klucz i szybkim krokiem podeszłam do samochodu wsiadając do niego. Denerwowałam się. Dawno nie stresowałam się w obecności chłopaka. Może to dlatego że nie wiem czego się spodziewać?
- Jednak na mnie czekałaś.. - Powiedział pewnym siebie głosem i uśmiechnął się pod nosem po czym odpalił silnik i ruszył z miejsca.
- Wiedziałam że chcąc nie chcąc przyjedziesz... - Odpowiedziałam przyglądając się niebu które powoli robiło się czarne.
- Skąd ta pewność? - Zapytał spoglądając na mnie.
- Bo wyglądasz na człowieka który nie potrafi niczego odpuścić - Nastała między nami cisza. Czyli mam rację. - Gdzie my tak w ogóle jedziemy? - Zapytałam widząc nieznaną mi okolicę.
- W takie jedno fajne miejsce. Spodoba Ci się. - Zobaczymy. - Była dzisiaj u Ciebie Danielle?
- Tak, była z Michaelem i Calumem.
- Z Michaelem i Calumem? - Zapytał zdziwiony.
- Przyszli do Ariany. - Odpowiedziałam szybko i na tym nasza rozmowa się skończyła. Jechaliśmy w totalnej ciszy. Przyznam że mnie lekko przerażała.Wjechaliśmy w dość pustą autostradę, aż za pustą. Po chwili zjechaliśmy w boczne zjazdy i dojechaliśmy na miejsce. To znaczy tak mi się wydaje, Stało tu kilkadziesiąt samochodów, a ludzi to było od groma. Wszystko było dobrze oświetlone, ludzie przybijali z innymi piątki, skąpo ubrane dziewczyny - wyścigi uliczne. Wysiedliśmy z samochodu. Luke nie zdążył dobrze go nawet zamknąć a już podeszła do niego grupka ludzi. Stanęłam z boku z nadzieją że nie zwrócę na siebie zbytniej uwagi. Mogłam się domyślić że mnie tu zabierze. Ryan też tak robił. Był wręcz uzależniony od rywalizacji. Zawsze musiał wygrywać.
- To co dzisiaj też się ścigasz? - Zapytał facet ciemnej karnacji od razu odciągając mnie od myśli. Luke spojrzał na mnie lekko się uśmiechając po czym znowu wrócił wzrokiem na chłopaka.
- Nie, dzisiaj dopinguję przyjaciela.
- A szkoda, znowu byś zgarnął sporo kasy. Czyli że dzisiaj Michael jedzie? - Powiedział zadowolony. Na prawdę? Michael też bierze w tym udział? Luke kiwnął głową i odwrócił się w moją stronę.
- Chodź idziemy. - Wyminął mnie i przecisnął się między ludźmi, ruszyłam za nim żeby go nie stracić z oczu. Pomyśleć że tyle ludzi przychodzi oglądać ryzykowne i niebezpieczne wyścigi. Ile wypadków przez to było. A ile osób zgarnęła policja. Ja osobiście jestem przeciwna takiej rozrywce. Szliśmy nadal przed siebie. W oddali dostrzegłam Caluma, obok niego Michaela który stał obok swojego auta. Calum zobaczył nas w tłumie i zaczął do nas machać. Doszliśmy do nich i stanęliśmy trochę z boku.
- Witaj ponownie Jasmine - Powiedział uśmiechnięty Calum.
- Przyszłaś mnie dopingować? - Dodał wesoło Michael.
- Zawsze i wszędzie - Odpowiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Powodzenia stary - Powiedział Luke i podali sobie ręce. Wyścigi chyba powoli się zaczynają bo ludzie zaczęli zbierać się w wielki krąg a zawodnicy stawali przy swoich autach.
- Powodzenia Mikey! - Powiedział roześmiany damski głos. Danielle? Brunetka wyłoniła się zza pleców Michaela a jak zobaczyła mnie stojącą obok Luke'a jej mina od razu przybrała grobowy wyraz twarzy.
- Jasm co tu robisz? - Już miałam odpowiedzieć ale Luke mnie wyprzedził.
- Przyszła ze mną. - Spojrzała na niego takim wzrokiem jakby miała go zaraz zabić.
- A ty co tu robisz? miałaś być u Vanessy..
- Plany się zmieniły.. - Odpowiedziała zmieszana i spojrzała na chłopaków. W oddali rozbrzmiał charakterystyczny dźwięk na który wszyscy zawodnicy wsiedli do samochodów. Odsunęliśmy się na bezpieczną odległość. Na środek wyszła wysoka blondynka w krótkich spodenkach, białym topie odkrywającym brzuch i wysokich szpilkach. Gdzieś już ją widziałam ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie. No nie ważne. Podniosła do góry dość duże horongiewki i po chwili opóściła robiąc spore zamieszanie. Zawodnicy ruszyli z piskiem opon i zniknęli za zakrętem.
- Myślisz że wygra?
- Michael zawsze wygrywa - Odpowiedział szybko jakby rzeczywiście był najlepszy. Może i jest. Nie mnie to oceniać. Połowa ludzi pobiegła za samochodami a ja, Luke i druga połowa zostaliśmy na mecie. A gdzie Danielle? Rozejrzałam się po ludziach i dostrzegłam w nich wzrok blondynki która przed sekundą stała na środku drogi. Jej wzrok przeskakiwał raz na mnie raz na Luke'a. Już wiem kim ona jest. To z nią Luke zabawiał się na ostatniej imprezie. Dlaczego udaje że jej nie widzi? Jej spojrzenie nie wróży nic dobrego.
- Nic Wam nie każę Luke... poza tym... sama ją znajdę - Wstała z kanapy i odeszła. Nikt nie miał odwagi się odezwać. Chłopaki wiedzieli że mam racje, nie raz rozmawialiśmy już na ten temat. Dobija mnie fakt że ta dziewczyna tak wiele dla niej znaczy. Ile ją zna? Miesiąc? Rok? Dwa? Nas zna od bardzo dawna i wiele nam zawdzięcza a i tak olewa nas na każdym kroku. Miałem lekkie wyrzuty sumienia.. powinienem jej pomóc. W końcu jest moją przyjaciółką i bez znaczenia czy miałem dobry humor czy nie, czy chciałem z kimś rozmawiać czy też nie ona zawsze mi pomagała i ignorowała moje "dziecinne fochy". Zawsze starała mi się pomóc choć nie zawsze tą pomoc chciałem przyjąć. Zawsze była jak było mi źle i jako jedyna była w stanie przemówić mi do rozsądku. Muszę znaleźć tę dziewczynę. Wyszedłem bez słowa i pobiegłem do swojego czarnego sportowego auta i szybko go odpaliłem wyjeżdżając z posiadłości Jasona. Postanowiłem na własną rękę znaleźć dziewczynę. Tylko jest jeden mały problem... gdzie ja mam jej szukać?
* JASM *
Bożeee... idę od nie całych 20 minut a czuję jakbym przeszła 10 km. Nie wiem czy to dlatego że idę tak wolno czy dlatego że to jednak spory kawałek od mojego domu.. jeszcze długa droga przede mną a te ulice z każdym krokiem wydają mi się bardziej przerażające. Nikt tą okolicą nie chodził, w oknach nie świeciły się światła. Coś tu jest nie tak. Prawdę mówiąc nigdy tą drogą nie chodziłam. Poszłam tędy żeby było bliżej ale tak na co dzień to wybieram inne skróty. Byłam tylko ja i moje myśli i nic poza tym. Starałam się nie zrażać i iść dalej. Czym szybciej tym lepiej. Nagle w oddali usłyszałam dźwięk nadjeżdżającego auta. Spanikowałam. Nie miałam nawet gdzie się ukryć aby auto spokojnie przejechało i pojechało dalej. Samochód z każdą sekundą był coraz bliżej. Niestety zostało mi iść spokojnie i modlić się że to nie są jacyś gangsterzy. Nadal szłam z nadzieją że samochód pojedzie dalej. Serce mi stanęło kiedy jednak tak się nie stało a auto zatrzymało się kilka centymetrów ode mnie. Szyba się rozsunęła a w oknie ukazała się twarz blondasa którego spotkałam w łazience. Super.
- Ty jesteś Jasmine?
- Tak, a bo co? - Zapytałam nie zatrzymując się w miejscu.
- Wsiadaj - Powiedział stanowczo. Chyba jest chory myśląc że wsiądę do tego auta.
- Słucham? nigdzie nie będę wsiadać - Odpowiedziałam i przyśpieszyłam kroku
- Wsiadaj powiedziałem..
- Ja też coś powiedziałam. Nigdzie z Tobą nie pojadę.
- Nic Ci nie zrobię, tylko po prostu wsiądź do tego cholernego auta.
- Nie! daj mi spokój dobra? - Zdenerwował mnie. Zatrzymał samochód wywołując u mnie jeszcze większy strach a następnie wysiadł z niego. I co ja mam teraz zrobić? uciec? przecież i tak mnie dogoni. krzyczeć? nikt nie usłyszy.
- Albo wsiądziesz z własnej woli tak jak Cię o to prosiłem albo wsadzę Cię tam siłą - Powiedział otwierając tylne drzwi.
- Ile razy mam Ci powtarzać że nigdzie z Tobą nie pojadę? - Po moich słowach w oddali między domami rozbrzmiał bardzo głośny strzał z broni.
- Wsiadaj! - Luke zerwał się a ja podbiegłam z drugiej strony samochodu i szybko wsiedliśmy do środka. Luke nerwowo odpalił silnik i ruszyliśmy z piskiem opon. Byłam przerażona. Kilka metrów od nas był strzał. Nie wiem czy był kierowany do kogoś czy nie ale gdyby Luke mnie nie zatrzymał to właśnie bym obok tego przechodziła.
- Co Ci strzeliło do głowy żeby iść tą okolicą? - Zapytał z wyrzutami.
- Okolica jak okolica, miałam bliżej do domu.
- To nie jest zwykła okolica. - Warknął przyjmując grobową twarz.
Więcej się nie odezwałam. Boję się.
- Gdzie mieszkasz? - Zapytał po chwili. Boże, mam nadzieję że chce odwieźć mnie do domu.
- Na Manson Ave - Między nami znowu zapanowała niezręczna cisza.
- Po co to wszystko?
- Co?
- Dlaczego za mną jechałeś? Nie znamy się.
- Nie jechałem za Tobą. Zniknęłaś na całą imprezę. Danielle nie mogła Cię nigdzie znaleźć do tego zgubiła telefon i nie mogła do Ciebie zadzwonić i za przeproszeniem przez cały wieczór pierdzieliła Nam że na pewno coś Ci się stało więc na własną rękę postanowiłem Cie znaleźć. Teraz wiesz co i jak?
- Skąd znasz Danielle?
- To moja przyjaciółka. Tak jak Michaela, Caluma i Ashtona.
- Nigdy o was nie wspominała...
- Domyślam się.
Nikt więcej się nie odezwał. Danielle przyjaźniła się z chłopakami i nic nam o tym nie powiedziała? Do tego jeszcze ten strzał. Luke nic nie wspominał na ten temat jakby to nigdy nie miało miejsca.
- Tak w ogóle jestem Luke - Kolega się przełamał i przemówił.
- Jasmine.
- Tyle to ja wiem. - Przewrócił oczami. - Ariana to Twoja siostra?
- Tak.
- Wiedziałem - Uśmiechnął się
- Skąd?
- Podobne jesteście.. tyle że ty wydajesz się pyskata i stanowcza.
- Ciekawe.. Ariana ma podobny charakter.
- Czyżby? Ariana jest słodka i niewinna.
- Oczywiście.
- Zazdrosna?
- O Ciebie czy Ariane?
- Jedno i drugie
- Nie.
- Jasnee.
- Mam być zazdrosna o chłopaka którego widzę pierwszy raz na oczy?
- Właśnie tak
- Nie doczekanie Twoje - Odpowiedziałam na co się szeroko uśmiechnął. Zjechał na pobocze i dopiero wtedy zobaczyłam że jesteśmy pod moim domem.
- Dzięki za... podwózkę... - chciałam już wyjść ale złapał mnie za łokieć i pociągnął w swoim kierunku.
- Co jutro robisz wieczorem? - Zapytał a ja idealnie czułam jego oddech.
- Jeszcze nie wiem.
- Bądź gotowa na 21.00
- Po co?
- Przyjadę po Ciebie. Dobranoc. - Powiedział i odwrócił wzrok.
- Dobranoc.. - Powiedziałam cicho i wyszłam z samochodu. Weszłam przez furtkę i szybko pobiegłam do drzwi. Wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam zamek wchodząc do środka ponownie go zamykając. Zdjęłam szpilki i oświetlając drogę telefonem weszłam po schodach prosto do mojego pokoju. Zapaliłam światło i pozasłaniałam wszystkie rolety. Postawiłam buty pod ścianą, zdjęłam sukienkę, wzięłam z szafy koszulkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i związałam włosy w niskiego koka. Gotowa wyszłam z łazienki kładąc się prosto do łóżka. Byłam na prawdę zmęczona więc nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
* LUKE *
Odstawiłem dziewczynę pod sam dom upewniając się że jest na pewno bezpieczna. Nawet nie zdaje sobie sprawy co mogło jej grozić kiedy przeszła by między tymi blokami. Ktoś został postrzelony. I muszę dowiedzieć się kto. Wróciłem na imprezę parkując samochód w tym samym miejscu co wcześniej i wszedłem do środka. Przyjaciele jak zwykle stali przy barze, no bo gdzież by indziej.
- Witaj nasz bohaterze - Odezwał się pierwszy Calum rozbawiając towarzystwo.
- O co Wam chodzi? - Zapytałem zdezorientowany
- Odnalazłeś naszą księżniczkę? - Dopowiedział Michael szeroko się uśmiechając. Stanąłem obok Danielle. - Musimy porozmawiać. - Kiwnęła na mnie głową i wyszliśmy na świeże powietrze.
- Znalazłem ją.
- Gdzie była?
- Wracała do domu. Tą samą dzielnicą co ty parę lat temu... - Jej twarz od razu zbladła. Dobrze wiedziała co się wtedy stało.
- Gdzie ona teraz jest?
- Odstawiłem ją pod sam dom.
- Dziękuję Luke.
- Nie ma sprawy... - Odpowiedziałem i ominąłem ją ponownie wchodząc do środka.
* JASM *
Obudziłam się rano z telefonem w ręku. Spojrzałam na wyświetlacz - 10.35
Akurat w tym samym momencie zadzwoniła Danielle.
- Cześć Dan - Powiedziałam zachrypniętym głosem
- Hej. Wszystko ok? Dotarłaś bezpiecznie do domu?
- Tak.. Luke mnie odwiózł.
- Musimy porozmawiać.
- Wiem.
- Mogę wpaść do Ciebie?
- tak. o 12.00?
- Ok, świetnie. - Rozłączyłam się i odłożyłam telefon na półkę. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Zajrzałam cichutko do sypialni Ariany i na szczęście spała grzecznie w swoim łóżku. Mam nadzieję że nie wypiła wczoraj za dużo alkoholu. Zeszłam schodami na dół, rozsunęłam szklane drzwi i wyszłam do ogrodu siadając na jednym z leżaków. Wciągnęłam nosem świeże powietrze i zamknęłam oczy. W powietrzu unosił się piękny zapach kwiatów. Ptaki śpiewały a na niebie nie było ani jednej chmury. To jest jedyne miejsce w którym na spokojnie mogę pomyśleć nad swoim życiem.
*
Danielle przyszła o równej 12.00. Lecz nie sama. Zabrała ze sobą Michaela i Caluma którzy podobno bardzo chcieli zobaczyć się z Arianą. Weszłyśmy z Dan do mojego pokoju i zamknęłyśmy drzwi.
Usiadłyśmy na łóżku i od razu zaczęłyśmy rozmowę.
- Kim jest dla Ciebie Luke? - zapytałam po chwili
- Przyjaciel. Z Michaelem, Calumem i Ashtonem znam się od bardzo dawna. Poznałam ich jeszcze przed Wami. Nie byli i nigdy nie będą dla was dobrym towarzystwem. Oni nie są normalnymi nastolatkami. Chciałam was przed nimi chronić i w nic nie pakować.
- Danielle, kim oni są?
- Nie powinnaś się z nimi kolegować, tym bardziej z Lukiem.
- Jak ich poznałaś? - nie dawałam za wygraną
- Parę lat temu, kiedy byłam o wiele młodsza, wpadłam w nieodpowiednie towarzystwo, oczywiście męskie towarzystwo. Z początku wszystko była fajnie pięknie, spotykaliśmy się, chodziliśmy razem na imprezy, wtedy nie zdawałam sobie sprawy że to niebezpieczny gang uliczny. Udawali moich przyjaciół, w co udało mi się nabrać, lecz któregoś wieczoru wszystko się zmieniło, zmówili się aby zrobić mi krzywdę. Gdyby nie Luke który przechodził akurat z chłopakami to prawdopodobnie skończyłabym jako zamordowana nastolatka leżąca w rowie. Po tej całej akcji zakolegowaliśmy się, ja zaufałam im, oni zaufali mi, i od tam tej pory jestem pod ich ochroną. Pilnują żeby nie zagrażało mi niebezpieczeństwo. Jesteśmy praktycznie nierozłączni.
- Dan.. dlaczego nigdy mi o tym nie powiedziałaś?
- Chciałam o tym zapomnieć... poza tym, czym miałam się chwalić? Jasmine, obiecaj mi coś.
- Co takiego?
- Że nie będziesz spotykać się z Lukiem. Nie chcę żebyś ponownie cierpiała. On nie jest dobrym materiałem na chłopaka. Kocham go jak brata ale przez te kilka lat trochę się o nim dowiedziałam i ma okropny charakter. Zawsze ma to co chce. Nigdy nie odpuszcza a jak kogoś na prawdę nienawidzi to potrafi tak zrujnować komuś życie że nie da się z tego podnieść. On jest do tego zdolny. Dlatego mówię Ci to dla Twojego dobra.. - Nic nie odpowiedziałam. Nie chcę być zraniona ani robić sobie jakieś nadzieję ale zaciekawiła mnie jego osoba i chcę ją poznać. Zawsze ciągnęło mnie do tego typu chłopaków ale dzięki jednemu mam nauczkę.
- Co dzisiaj robisz? - Zapytałam ignorując jej ostatnią prośbę. Wolałam nie komentować tego niż powiedzieć "nie, Danielle, będę się z nim spotykać czy tego chcesz czy nie".
- Aaa.. umówiłam się z Vanessą. Chciała żebym jej w czymś pomogła. - Spotykają się beze mnie? Zawsze spotykałyśmy się wszyscy razem.
- To OK - Uśmiechnęłam się w jej stronę i położyłam na łóżku. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Powiedz mi coś o Luku. - Chciałam się choć trochę dowiedzieć o nim bo fakt że jest niebezpieczny wiele mi nie dał. Dziewczyna westchnęła głośno i nastała między nami cisza jakby właśnie układała sobie w głowie co mi powiedzieć.
- Jest niebezpieczny.
- Pozostała trójka też jest niebezpieczna - Przewróciłam oczami.
- Dobra to może inaczej... Luke bawi się dziewczynami, nie myśli o związkach, ma wybuchowy charakter i łatwo go zdenerwować i wtedy jest zdolny do wszystkiego... nie cofnie się przed niczym.
- Ale przecież... nie wiem, po prostu mnie zaciekawił.. - 'Jest niebezpieczny, łatwo go zdenerwować, nie cofnie się przed niczym' teraz na poważnie zastanawiam się czy na pewno chcę się z nim spotkać...
*
Danielle i chłopaki przed chwilą wyszli z mojego domu. Boże, już myślałam że nigdy nie wyjdą. Za pół godziny podjedzie po mnie Luke a ja jestem w kompletnej kropce. Nie żebym się jakoś zbytnio stroiła ale wyglądam na prawdę okropnie. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam codzienny makijaż i wyszłam z łazienki w samej bieliźnie kierując się od razu w stronę szafy. Założyłam ciemne obcisłe jeansy, czarną bokserkę, czarną skórzaną kurtkę i białe krótkie converse. Ubrana wróciłam z powrotem do łazienki, popsikałam się perfumami i poprawiłam włosy. Ostatecznie już gotowa weszłam do pokoju i schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni. Wybiła równa 21.00. A tak w ogóle to skąd mam wiedzieć że już jest skoro nie dostanę nawet sms'a bo nie ma mojego numeru. Powiedziałam rodzicom że wychodzę i że wrócę późno. Wszyscy znajdowali się na piętrze dlatego na dole było strasznie ciemno. Podeszłam do okna z którego miałam dobry widok na całą ulicę. Nie było ani jednego samochodu. Może się rozmyślił? Może żartował sobie z tym spotkaniem? Myślałam o tym wszystkim i rozważałam wszystkie możliwe opcje dlaczego chłopaka nadal nie ma. Gapiłam się w drogę jak nawiedzona i nagle na asfalcie odbiły się światła które z każdą sekundą robiły się coraz większe. W końcu zajechał czarny sportowy samochód. To Luke. Wyszłam z domu zamykając go na klucz i szybkim krokiem podeszłam do samochodu wsiadając do niego. Denerwowałam się. Dawno nie stresowałam się w obecności chłopaka. Może to dlatego że nie wiem czego się spodziewać?
- Jednak na mnie czekałaś.. - Powiedział pewnym siebie głosem i uśmiechnął się pod nosem po czym odpalił silnik i ruszył z miejsca.
- Wiedziałam że chcąc nie chcąc przyjedziesz... - Odpowiedziałam przyglądając się niebu które powoli robiło się czarne.
- Skąd ta pewność? - Zapytał spoglądając na mnie.
- Bo wyglądasz na człowieka który nie potrafi niczego odpuścić - Nastała między nami cisza. Czyli mam rację. - Gdzie my tak w ogóle jedziemy? - Zapytałam widząc nieznaną mi okolicę.
- W takie jedno fajne miejsce. Spodoba Ci się. - Zobaczymy. - Była dzisiaj u Ciebie Danielle?
- Tak, była z Michaelem i Calumem.
- Z Michaelem i Calumem? - Zapytał zdziwiony.
- Przyszli do Ariany. - Odpowiedziałam szybko i na tym nasza rozmowa się skończyła. Jechaliśmy w totalnej ciszy. Przyznam że mnie lekko przerażała.Wjechaliśmy w dość pustą autostradę, aż za pustą. Po chwili zjechaliśmy w boczne zjazdy i dojechaliśmy na miejsce. To znaczy tak mi się wydaje, Stało tu kilkadziesiąt samochodów, a ludzi to było od groma. Wszystko było dobrze oświetlone, ludzie przybijali z innymi piątki, skąpo ubrane dziewczyny - wyścigi uliczne. Wysiedliśmy z samochodu. Luke nie zdążył dobrze go nawet zamknąć a już podeszła do niego grupka ludzi. Stanęłam z boku z nadzieją że nie zwrócę na siebie zbytniej uwagi. Mogłam się domyślić że mnie tu zabierze. Ryan też tak robił. Był wręcz uzależniony od rywalizacji. Zawsze musiał wygrywać.
- To co dzisiaj też się ścigasz? - Zapytał facet ciemnej karnacji od razu odciągając mnie od myśli. Luke spojrzał na mnie lekko się uśmiechając po czym znowu wrócił wzrokiem na chłopaka.
- Nie, dzisiaj dopinguję przyjaciela.
- A szkoda, znowu byś zgarnął sporo kasy. Czyli że dzisiaj Michael jedzie? - Powiedział zadowolony. Na prawdę? Michael też bierze w tym udział? Luke kiwnął głową i odwrócił się w moją stronę.
- Chodź idziemy. - Wyminął mnie i przecisnął się między ludźmi, ruszyłam za nim żeby go nie stracić z oczu. Pomyśleć że tyle ludzi przychodzi oglądać ryzykowne i niebezpieczne wyścigi. Ile wypadków przez to było. A ile osób zgarnęła policja. Ja osobiście jestem przeciwna takiej rozrywce. Szliśmy nadal przed siebie. W oddali dostrzegłam Caluma, obok niego Michaela który stał obok swojego auta. Calum zobaczył nas w tłumie i zaczął do nas machać. Doszliśmy do nich i stanęliśmy trochę z boku.
- Witaj ponownie Jasmine - Powiedział uśmiechnięty Calum.
- Przyszłaś mnie dopingować? - Dodał wesoło Michael.
- Zawsze i wszędzie - Odpowiedziałam szeroko się uśmiechając.
- Powodzenia stary - Powiedział Luke i podali sobie ręce. Wyścigi chyba powoli się zaczynają bo ludzie zaczęli zbierać się w wielki krąg a zawodnicy stawali przy swoich autach.
- Powodzenia Mikey! - Powiedział roześmiany damski głos. Danielle? Brunetka wyłoniła się zza pleców Michaela a jak zobaczyła mnie stojącą obok Luke'a jej mina od razu przybrała grobowy wyraz twarzy.
- Jasm co tu robisz? - Już miałam odpowiedzieć ale Luke mnie wyprzedził.
- Przyszła ze mną. - Spojrzała na niego takim wzrokiem jakby miała go zaraz zabić.
- A ty co tu robisz? miałaś być u Vanessy..
- Plany się zmieniły.. - Odpowiedziała zmieszana i spojrzała na chłopaków. W oddali rozbrzmiał charakterystyczny dźwięk na który wszyscy zawodnicy wsiedli do samochodów. Odsunęliśmy się na bezpieczną odległość. Na środek wyszła wysoka blondynka w krótkich spodenkach, białym topie odkrywającym brzuch i wysokich szpilkach. Gdzieś już ją widziałam ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć gdzie. No nie ważne. Podniosła do góry dość duże horongiewki i po chwili opóściła robiąc spore zamieszanie. Zawodnicy ruszyli z piskiem opon i zniknęli za zakrętem.
- Myślisz że wygra?
- Michael zawsze wygrywa - Odpowiedział szybko jakby rzeczywiście był najlepszy. Może i jest. Nie mnie to oceniać. Połowa ludzi pobiegła za samochodami a ja, Luke i druga połowa zostaliśmy na mecie. A gdzie Danielle? Rozejrzałam się po ludziach i dostrzegłam w nich wzrok blondynki która przed sekundą stała na środku drogi. Jej wzrok przeskakiwał raz na mnie raz na Luke'a. Już wiem kim ona jest. To z nią Luke zabawiał się na ostatniej imprezie. Dlaczego udaje że jej nie widzi? Jej spojrzenie nie wróży nic dobrego.

