Obudziły mnie mocne promienie słoneczne. Przetarłam leniwie oczy i od razu sięgnęłam po swojego iPhone'a który leżał na półce nocnej. Odblokowałam ekran który pokazywał godzinę 8:10 i dwie nieprzeczytane wiadomości od Vanessy i Danielle, moich najlepszych przyjaciółek. Czytając wiadomości przypomniałam sobie o dzisiejszej imprezie u Jasona. Nie chciałam tam iść. Jedna impreza sprawiła że wszystkie wspomnienia wróciły. Ten sam dzień, ten sam miesiąc, ci sami ludzie. A szczególnie ta sama osoba. Kochałam go jak nikogo innego, ufałam mu bezgranicznie a on? zdradzał mnie z każdą napotkaną laską a do tego bił... miał wybuchowy charakter, łatwo było wyprowadzić go z równowagi. Drastyczne sceny mignęły w mojej głowie jakby to było wczoraj. Na szczęście blizny nie były poważne dlatego szybko się zagoiły nie zostawiając po sobie śladu. Mam dopiero 18 lat a za sobą chory związek z nieodpowiednim facetem. Byłam głupia i naiwna. Wiele osób mnie przed nim ostrzegało, a ja działałam jak zahipnotyzowana. Był przystojny, obracał się w kręgu moich znajomych a w otoczeniu ludzi zachowywał się znacznie inaczej... zakochałam się. A na moje nieszczęście odwzajemnił moje uczucia. Na początku było idealnie, ale to wszystko było do czasu... dopiero później zaczął się koszmar. Nie widziałam go z dobre 2 lata. Po naszym rozstaniu w ogóle nie wychodziłam z domu, jedynie do szkoły. Bałam się go. Pisał, dzwonił, nachodził. Ale od tam tej pory stałam się silniejsza. Nie daję się wykorzystywać ani obrażać. Dlatego ludzie w szkole omijają mnie szerokim łukiem. A dzisiaj istnieje ryzyko że się pojawi, w końcu jest najlepszym przyjacielem Jasona. Nadal nie mogę uwierzyć że tam idę. Ale przecież... przyjaciółki wiedzą lepiej co dla ciebie dobre... nie rozmyślając dalej o przeszłości wstałam, zaścieliłam łóżko i skierowałam się w stronę ogromnych białych drzwi za którymi znajdowała się przestronna jasna łazienka. Podeszłam do umywali i oparłam się o nią i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Tusz rozmazany pod oczami, włosy we wszystkie strony... codzienny widok. Odkręciłam ostrożnie korek i po chwili obmyłam twarz chłodną wodą i starannie umyłam zęby. Zrobiłam zwykły ale schludny makijaż składający się z kredki, eye-liner'a, tuszu, podkładu i błyszczyka. Poprawiłam włosy i lekko je rozczesałam. Gotowa wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do ogromnej szafy z której wyciągnęłam jasne jeansowe szorty i białą bokserkę a na nogi założyłam białe converse do kostek. Szczerze mówiąc wyglądam całkiem ok. Popsikałam się swoimi ulubionymi perfumami od Chanel i wyszłam na nie wielki balkon. Oparłam się łokciami o barierkę i zaciągnęłam się świeżym powietrzem. Otaczał mnie piękny widok. Kolorowe różnorodne kwiaty w ogrodach sąsiadów, cudowne krzewy a do tego ogromne błękitne morze. Mieszkam chyba w najładniejszej dzielnicy. A co najważniejsze - spokojnej. Postałam jeszcze trochę i wróciłam do pokoju, zabrałam ze sobą telefon i zbiegłam schodami na dół prosto do kuchni. Eh, rodzice w pracy, nie poczciwa siostra śpi a ja sama jak palec. Jeszcze nigdy w tym domu nie było tak cicho. O! miałam zadzwonić do Danielle, ale w sumie, patrząc na godzinę to na pewno jeszcze śpi. Sięgnęłam z blatu jabłko i zaczęłam je jeść. Kompletnie nie wiem co mam dzisiaj robić, jest dopiero początek wakacji, impreza późnym wieczorem, a tu cały dzień do przeżycia. Może pójdę do sklepu? Ale właściwie to nie mam za bardzo po co bo to co najważniejsze znajduje się właśnie w lodówce. Pójdę chyba zobaczyć co ciekawego w TV. Wyrzuciłam do kosza ogryzek po jabłku i poszłam do nowocześnie urządzonego salonu włączyłam wielki plazmowy telewizor i zaczęłam przeskakiwać z kanału na kanał aż w końcu znalazłam coś godnego oglądania. Tak mnie wciągnął niniejszy serial że nie słyszałam nawet kiedy Ariana zeszła na dół. Widząc jej nadąsaną minę nie chciałam nawet zaczynać rozmowy. Dalej ma do mnie pretensje o coś czego nie zrobiłam. Ktoś wmówił jej że chcę odebrać jej chłopaka a dokładniej naszego wspólnego przyjaciela w którym się podkochuje. Przecież to jest totalna głupota. I najgorsze jest to że w ogóle nie wierzy w moje słowa i za nic nie chce powiedzieć kto jej takich bzdur nagadał. Czuję że mi nie ufa. Ok, może i nawaliłam parę razy, ale jestem tylko człowiekiem... Teraz to już się kompletnie ode mnie odcięła. Chcę to mieć głęboko w dupie ale nie mogę bo jest moją siostrą i osobą na której mi zależy. Czując że sumienie jeszcze bardziej mnie przytłoczyło postanowiłam kolejny raz jakoś do niej dotrzeć. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchnio gdzie siostra jadła śniadanie. Usiadłam na blacie i spojrzałam w jej kierunku. Ignorowała mnie. Cały czas mnie ignoruje. No cóż, jak ja nie spróbuję się porozumieć to ona tym bardziej.
- Długo masz zamiar się do mnie nie odzywać? - Zapytałam z wyrzutami a ona nawet na mnie nie patrząc odpowiedziała
- Jak tylko to jest możliwe - I jak gdyby nigdy nic, spokojnie sobie siedziała i dalej jadła w ogóle się mną nie przejmując
- Ile razy mam Ci powtarzać że nic mnie nie łączy z Tristanem i że wcale nie chcę Ci go odebrać? - Pierwszy raz od momentu kiedy tu przyszłam na mnie spojrzała, i ten wzrok nie wróżył nic dobrego.
- Doprawdy? to co takiego robił u ciebie w ostatni weekend późną porą? Może tłumaczył ci matmę żebyś jej nie zawaliła na sam koniec? Myślisz że ja o tym nie wiem? - Wróciłam myślami do ostatniego weekendu. Siedziałam sama w domu. Rodzice pojechali do cioci na imieniny a Ariana wyszła z przyjaciółmi do kina. Mówiąc prawdę to nie umawiałam się z nikim dlatego byłam zdziwiona gdy ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi. Spodziewałam się wszystkich, sąsiadki, Danielle, Vanessy, Jasona ale nie Tristana... on nigdy nas nie odwiedzał. Zawsze spotykaliśmy się poza domem. Zszokowana jego dość późną wizytą wpuściłam go do środka i zaproponowałam coś do picia. Zachowywał się dziwnie. Aż za dziwnie. Z Tristanem koleguję się już bardzo długo... można powiedzieć że jesteśmy przyjaciółmi. Wracając do tego dnia. Od razu zapytałam czy coś się stało a on odpowiedział - tak - wystraszył mnie tym. Ale to co mi później powiedział zwaliło mnie z nóg - wiem że jesteśmy przyjaciółmi, ale nie jesteś mi obojętna, w ostatnim czasie coś do Ciebie poczułem... kocham Cię Jasm - Pamiętam te słowa jak nic. W tej samej chwili do mojego mózgu dotarły moje słowa - Tristan... kocham Cię jak brata, jesteś moim przyjacielem, zależy mi na Tobie... ale nie czuję do Ciebie tego co Ty czujesz do mnie - Ciężko było mi mówić te słowa bo wiedziałam że go zabolą - Wiem.. co ja w ogóle myślałem.. przepraszam - pokiwał z dezaprobatą głową, odwrócił się na pięcie i wyszedł. Krzyczałam za nim ale nie reagował. Od tam tej pory ze sobą nie rozmawialiśmy. Ariana patrzyła na mnie wyczekująco.
- Był porozmawiać. Nie tylko jest Twoim przyjacielem.
- Tylko porozmawiać? od tam tej pory unika Cię jak ognia! mnie przy okazji też! jakby nie chciał mieć ze mną nic wspólnego, a przecież nic mu nie zrobiłam. Nie odbiera ode mnie telefonów, nie odpisuje na wiadomości. Zapadł się pod ziemię i to jest tylko wyłącznie Twoja wina! - Jej słowa mnie zabolały. Nie wie wszystkiego co powinna wiedzieć.
- Moja wina?! moja wina że powiedziałam mu że nic do niego nie czuję? chcesz wiedzieć jak na prawdę było? przyszedł do mnie tego dnia, po jego minie mogłam wnioskować że coś go dręczy. Wtedy powiedział mi że mnie kocha. A ja delikatnie powiedziałam mu że dla mnie jest tylko i wyłącznie przyjacielem. Pomimo tego jak się starałam to moje odrzucenie i tak go bardzo zabolało. Wyszedł bez słowa. Do mnie też się nie odzywał. Dzwoniłam, pisałam, nic. Po kilku dniach spotkałam go na mieście, widział mnie i nic nie powiedział. Jakbyśmy się nigdy nie znali. To nie jest przyjaciel Ari. Zostawił mnie i Ciebie bo nie potrafił poradzić sobie z myślą że nic między nami nie będzie.
- Może po tym nie potrafi się dalej z Tobą widywać jako przyjaciel? - W jej oczach widziałam że ta historia w nią uderzyła.
- A ze mną nie chce mieć nic wspólnego bo może nieustannie przypominałam mu Ciebie? - W tym względzie Ariana mogła mieć rację. Byłyśmy bardzo do siebie podobne.
- Nie wiem Ari, nie wiem ale gdyby mu na prawdę na nas zależało to nie zostawił by nas bez słowa - Odpowiedziałam szybko a widząc jak ją to wszystko dołuje poczułam nie miły uścisk w żołądku. Zacięcie się nad czymś zastanawiała.
- Przepraszam za wszystko. Nie myślałam że tak to wszystko wygląda... - Spojrzała na mnie przepraszającym wzrokiem. Nie miałam jej tego za złe. Nie wiedziała przecież co tak na prawdę się wtedy wydarzyło.
- Ok.. Ariana? kto Ci nagadał takich bzdur że chciałam Ci odebrać Tristana? - Na jej twarzy mogłam odczytać zmieszanie oraz lekkie zdenerwowanie. Obawiała się czegoś?
- Nicole... ostatnio po lekcji w-f opowiadała swoim koleżankom. Jej słowa były takie prawdziwe. Mówiła że spotykasz się po kryjomu z Tristanem i że widziała jak ostatnio wychodził z naszego domu. I po tym jak ostatnio zerwał ze mną wszelkie kontakty stwierdziłam że to na prawdę prawda i że wybrał Ciebie - Nicole... że ja na to nie wpadłam od razu... nienawidzi mnie od pierwszej klasy liceum. Jaka ja byłam głupia. Przecież to oczywiste że takie ploty można było usłyszeć tylko od niej. W sumie to nie dziwię się że Ariana od jakiegoś czasu brała mnie za obcą osobę. Ja, jakbym usłyszała podobne rzeczy to też wcale bym się lepiej nie zachowała.
- Ariana ale przecież wiesz że to nie prawda. Nie zrobiłabym Ci tego. Wiem że nie zawsze było między nami kolorowo ale kocham Cię - Dawno nie miałam z Ari tak poważnej rozmowy.
- Wiem Jasm, teraz wiem... jeszcze raz Cię bardzo przepraszam - Wstała i mocno objęła mnie swoimi ramionami. Dzięki tej kłótni się do siebie zbliżyłyśmy i nareszcie jest między nami ok. Ariana jest jaka jest ale jest moją siostrą i zależy mi na niej. Po chwili rozluźniła nasz uścisk i zaczęła sprzątać po sobie brudne naczynia.
- Idziesz dzisiaj do Jasona? - Zapytała kompletnie wyrywając mnie z rozmyślań. Ah, no tak. Impreza. Na chwilę o niej zapomniałam.
- Tak, idę - Spojrzała na mnie stroskanym wzrokiem. Ona też wiedziała że to nie jest najlepszy pomysł.
- A jeśli tym razem się tam pojawi? rok temu go nie było ale kto wiem jak będzie tym razem?
- Nie mogę całe życie się chować w domu. Mieszkamy w tym samym mieście. Też chcę mieć coś z życia niż siedzenie cały czas w książkach - Nic nie odpowiedziała. Wiedziała że mam racje.
- Wiesz już w co się dzisiaj ubierzesz? - Wiedząc że między mną a siostrą jest już lepiej postanowiłam jak najszybciej zmienić temat.
- No właśnie nie dlatego potrzebuję Twojej pomocy - Odpowiedziała promiennie się do mnie uśmiechając. Ja? Ah, oczywiście, bo ja się tak znam na modzie że na prawdę.
- Nie ma sprawy - Odwzajemniłam uśmiech. A ja w co się ubiorę? Nie mam na siebie pomysłu. Muszę zadzwonić po Danielle i Vanessę.
- To co idziemy?
- Gdzie? - Zapytałam rozkojarzona, a ona popatrzyła na mnie jak na ostatniego przygłupa
- Wybrać mi jakieś ciuchy na dzisiejszą imprezę - Ostatnio zauważyłam że nie mogę się na niczym skupić i ciągle myślę o niebieskich migdałach. Tak nie powinno być.
- Tak, idziemy - Również wstałam i poszłam za nią schodami na górę prosto do jej pokoju który wyglądał identycznie do mojego. Nie wiem czy mamy ten sam gust czy tak bardzo chce przypominać mnie. Czasami na prawdę potrafiła przesadzić. Był taki okres że kupowała takie same ciuchy, miała takie same odzywki, na siłę się wszędzie pakowała a co najgorsze robiła wszystko aby moje przyjaciółki ją polubiły i tak się stało. Chodziła z nami dosłownie wszędzie. Nie mówię że jakoś zbytnio mi to przeszkadzało ale z dnia na dzień robiła się coraz bardziej dociekliwa i denerwująca jakby chciała mnie wykopać z naszej paczki. Moje przyjaciółki też to zauważyły dlatego trzymają z Ari mały dystans między sobą i muszę przyznać że jak na razie jest spokojnie. Siostra otworzyła swoją ogromną biała szafę i zaczęła przebierać między wieszakami a po chwili wyjęła z niej kilka sukienek i rzuciła je na łóżko. Zerknęłam na nie okiem. Wszystkie były w moim stylu. A może to i dobrze? Zawsze będę mogła którąś podkraść. Uśmiechnęłam się pod nosem wyobrażając sobie minę siostry jakby zobaczyła mnie w swojej sukience. Scena nie do opisania.
- Którą byś mi zaproponowała? - Postanowiłam zachować się jak profesjonalny stylista gwiazd. Wróciłam wzrokiem na sukienki. Same mini. Typowe jak na Arianę. Miętowa z odsłaniającym brzuchem - seksowna ale i urocza - krwisto czerwona, bardzo krótka - taka bardziej pasowałaby do romantycznej kolacji z chłopakiem - biała bez ramiączek, neonowa skórzana, czarna z rękawkiem 3/4. Patrząc na te sukienki które mi dała najlepiej sprawdzi się chyba miętowa.
- Załóż tą - Podałam jej sukienkę. Ari spojrzała na nią spode łba.
- Serio? tą mi wybrałaś? - Co jej w niej nie pasuje? Będzie świetnie w niej wyglądać.
- No a dlaczego nie? piękny kolor, ma fajne wycięcia na brzuchu.
- Ale ten kolor - Odpowiedziała zniesmaczona przedłużając ostatnie słowo
- Co ty do niego masz? będziesz wyglądać rewelacyjnie, poza tym dopiero co się zaczęły wakacje, tym kolorem je zapoczątkujesz - Na moje słowa jej twarz nabrała entuzjazmu. Wiem jak ją podejść.
- Może i masz racje - Zabrała ode mnie wieszak i schowała się za dużymi drzwiami od łazienki aby ją przymierzyć a ja postanowiłam zadzwonić do Danielle. Wyjęłam z tylnej kieszeni spodenek telefon i szybko znalazłam do niej numer. Minęło dobre kilka sygnałów zanim usłyszałam po drugiej stronie głos przyjaciółki.
- No cześć Jasm. Stało się coś? - Przywitała mnie miłym głosem.
- Hej, hej. Nie, nic się nie stało, tak tylko dzwonię, widzę że masz dzisiaj dobry humor - Powiedziałam po czym się uśmiechnęłam
- Dzisiaj mega impreza - Również się zaśmiała
- Nie wiem czy to jest na pewno dobry pomysł żebym tam szła
- Jasm... nie możesz cały czas się ukrywać. Pójdziemy, posłuchamy dobrej muzyki, napijemy się, tam będzie tyle ludzi że wcale nie jest powiedziane że na siebie wpadniecie. Poza tym nie wiadomo czy tym razem się zjawi. Rok temu go nie było. Cały czas będziemy z Tobą - Nie wiem dlaczego, ale Danielle sprawiała że moje lęki znikały i że byłam w stanie się na wszystko zgodzić. Ona ma podejście do ludzi. Potrafi z nimi rozmawiać. Vanessa taka nie jest. Dlatego zawsze jak mam jakiś problem to dzwonię do Danielle.
- Dziękuję Dan. Tylko Ty jesteś w stanie do mnie przemówić.
- Nie ma sprawy kochanie. Zawsze możesz na mnie liczyć. - Po tych słowach zrobiło mi się ciepło na sercu.
- A Ty na mnie. Ciekawa jestem czy choć trochę się zmienił..
- Ryan?
- Tak...
- Zmienił nie zmienił to już jest tylko i wyłącznie jego problem a Ty powinnaś mieć to głęboko w dupie za przeproszeniem.
- Powinnam ale ten frajer cały czas siedzi mi w głowie. Nie zawsze był zły.
- Dziewczyno! On Cię uderzył! tak się nie zachowuje prawdziwy facet! do tego Cię zdradzał.
- Wiem. Dobrze zrobiłam zostawiając go.
- Bardzo dobrze. To był chory związek. Na szczęście teraz jesteś bezpieczna i nic Ci nie grozi.
- Dan... wiesz że Cię kocham?
- Wiem. I ja Ciebie też.
- Ok, skończmy już ten temat o Ryanie... wpadniecie z Vanessą dzisiaj do mnie?
- Pewnie że wpadniemy. O 15:00?
- Może być. To do zobaczenia.
- Papa. - Po jej słowach rozłączyłam się i zablokowałam telefon. Odwróciłam się i zobaczyłam Arianę opartą o framugę drzwi.
- Podsłuchiwałaś? - Zapytałam po chwili.
- Nie musiałam, rozmawiałyście dość głośno - Weszła do pokoju i założyła czarne szpilki.
- Więc myślisz że mogę tak iść? - Obróciła się przed lustrem kilka razy.
- Jak najbardziej - Odblokowałam telefon i zerknęłam na godzinę... 12:00. Pójdę może jednak obczaić swoją szafę i zobaczę co się nada.
- Jak już postanowiłaś w czym idziesz to ja idę do siebie - Wyminęłam ją i poszłam do pokoju obok. Zamknęłam drzwi i włączyłam muzykę a dokładnie najnowszą piosenkę Sii - Chandelier.
Otworzyłam swoją szafę i tak jak wcześniej siostra zaczęłam szukać odpowiedniej sukienki. Po krótkiej chwili moją uwagę przykuła czarna obcisła mini z długim rękawkiem i trójkątnym wycięciami na biodrach. Dawno jej nigdzie nie zakładałam. Przymierzyłam ją. Założyłam jeszcze do tego czarne szpilki. Muszę przyznać że wyglądam super i chyba tak się dzisiaj pokażę. Zdjęłam sukienkę oraz buty i założyłam poprzednie a strój powiesiłam na klamce od drzwi.
Czas zleciał mi nie ubłagalnie. Dziewczyny przyszły o równej 15.00 i siedziałyśmy tak do 18.00 rozmawiając o strojach i dzisiejszej imprezie. O 20.00 mają podjechać po mnie i Arianę. Czyli że za 15 minut powinny być. Siedziałam gotowa do wyjścia w salonie. Mama robiła coś w kuchni, Ariana się jeszcze szykowała a tata został w pracy dłużej. Trochę się denerwowałam i pomimo tego że próbowałam wyrzucić z głowy strach to wcale nie czułam się lepiej. Nawet wspomnienie słów Danielle z dzisiejszego poranka nie pomogło. Czym więcej o tym myślałam, tym czas szybciej leciał. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Vanessa. Już są.
- Ariana! Idziemy! - Krzyknęłam na cały dom aby mnie usłyszała. Po sekundzie jej obcasy uderzały o schody.
- To mamo my już idziemy - Powiedziałam na co mama wyszła z kuchni.
- Uważajcie tam na siebie, miej oko na Arianę i nie przesadźcie z alkoholem.
- Dobrze mamo - Cmoknęłam ją w policzek i jak najszybciej wyszłyśmy z domu. Wsiadłyśmy do samochodu i odjechałyśmy z piskiem opon. Tak. Taka właśnie jest Vanessa.
- Gotowe na najlepszą imprezę roku? - Zapytała Danielle zaraz po tym jak odjechałyśmy z spod mojego domu.
- Gotowe - Ariana odpowiedziała za mnie ucieszonym głosem. Do domu Jasona nie było daleko, a samochodem zajęło nam może nie całe 5 minut. Vanessa zaparkowała auto na podwórku i wyszłyśmy zatrzymując się w miejscu. To nie był dom, to była willa. Impreza dopiero co się zaczynała a już było na pewno z pół szkoły.
- Chodźmy - Odezwała się Vanessa i ruszyła. Zanim doszłyśmy do głównych drzwi minęłyśmy pięknie osadzony kwiatami ogród. Weszłam do środka jako ostatnia z dziewczyn. W głowę uderzyła mnie głośna muzyka, krzyki i piski. Impreza się rozkręca. To dobrze.
- O! Widzę Jasona! - Krzyknęła Ariana aby przekrzyczeć muzykę. Skierowałyśmy się kierunku którym pokazała. Jason stał z dwoma chłopakami których nigdy wcześniej nie widziałam. Jeden miał czarne włosy i trochę ciemniejszą karnacje, drugi natomiast był jasnym blondynem a jego włosy robiły wrażenie strasznie zniszczonych. Danielle zaczęła się z nimi witać, potem Vanessa i Ariana. A ja? A ja w ogóle tych gości nie znam.
- A to jest Jasmine, wcześniej jakoś nie mieliście okazji się poznać - Powiedziała po chwili Danielle a jej koledzy spojrzeli na mnie i się mile uśmiechnęli.
- Hej, jestem Michael a to Calum - Podaliśmy sobie ręce i tak właśnie się poznaliśmy. Z czasem bardziej za kumplowałam się z Michaelem, okazało się że mamy wiele wspólnych tematów. Kiedy dziewczyny i Calum poszli tańczyć ja usiadłam z Michaelem w kącie salonu na skórzanych fotelach i zaczęliśmy dalej rozmawiać.
- Coś mi się zdaje że nie lubisz tańczyć - Powiedział szeroko się uśmiechając.
- I masz racje. Nie ciągnie mnie na parkiet. - Lekko się uśmiechnęłam w jego stronę.
- Nie martw się. Mnie też nie. Tylko Calum i Ashton - mój drugi przyjaciel są tacy napaleni na to - Zaśmiał się a ja również z nim.
- Długo się znasz z Danielle?
- Danielle to moja i chłopaków przyjaciółka. Jako jedna z moich koleżanek potrafi słuchać, doradzić no i wiem że mogę jej po prostu zaufać.
- Tak, Danielle właśnie taka jest. Zawsze jak mam problem to dzwonię do niej. - Zaraz po tym jak skończyłam mówić odezwał się telefon Michaela który wyciągnął z kieszeni i pospiesznie odebrał.
- No jesteście już? ja jestem w środku. Dobra to wyjdę i spotkamy się pod wejściem. Ok, już idę. - Tak brzmiała jego rozmowa i mogę się domyślić że ktoś na niego czeka.
- Przepraszam Cię bardzo, ale dzwonił mój przyjaciel że już są i żebym wyszedł po nich, nie pogniewasz się jak niknę na 5 minut, prawda? - Powiedział szybko wstając i chowając telefon do kieszeni a ja zaraz za nim poprawiając sukienkę.
- Nie, nie przejmuj się mną, idź, - Powiedziałam szeroko się do niego uśmiechając
- Ok, potem Cię znajdziemy - Uśmiechnął się ostatni raz i pobiegł do wyjścia.
- Ok - Powiedziałam do siebie pod nosem i się zaśmiałam. Podeszłam do blatu barowego i usiadłam na wysokim krześle. Serio Danielle miała takiego kolegę i ja nie wiedziałam o jego istnieniu? polubiłam go, super się z nim rozmawia.
- O! tu jesteś - Powiedziała zdyszana Danielle i usiadła obok mnie a zaraz za nią Calum.
- No tu, tu. Gdzie ma resztę? - Zapytałam widząc że przyszli tylko we dwójkę.
- Vanessa tańczy z takim jednym, a Twoja siostra kręci się z przyjaciółkami. Nie było z Tobą Michaela? - Zapytał Calum a Daniell zamówiła nam po drinku.
- Był ale wyszedł chwilę temu bo chyba Wasi przyjaciele doszli.
- Aaa pewnie tak... ej mogę Ci coś powiedzieć?
- Mów - Spojrzałam na niego wymownie.
- Twoja siostra jest sexi - Powiedział i puścił mi oczko.
- Hahaha, wiem - Zaśmiałam się na jego słowa. Czyżby Ari miała kolejnego adoratora?
- Bierz się za nią - Powiedziała do niego Danielle na co Calum głośno się zaśmiał - Niee, za młoda. Upiłam łyk wódki z colą i rozejrzałam się po sali ale na szczęście nie zobaczyłam czegoś czego mogłabym się obawiać.
- Ile masz lat? - Zapytałam po chwili.
- 21
- Oooł..
- Nie wygląda co nie? - Zapytała Danielle.
- No - Uśmiechnęłam się do niego.
- Jasmine, dlaczego w ogóle nie tańczysz?
- Nie lubi - Odpowiedziała za mnie Danielle.
- Serio? normalnie jak Michael - Westchnął o pokręcił z dezaprobatą głową.
- Nie wszystkim nie plączą się nogi. - Uśmiechnęłam się do niego na co on to odwzajemnił.
- Ej, dziewczyny ja za chwilę wrócę, wiecie, chłopaki wzywają - Powiedział jednocześnie odczytując wiadomość na swoim iPhone.
- Ok - Odpowiedziałyśmy równocześnie a Calum zniknął w tłumie.
- Ja to bym potańczyła. Chodź ze mną. - Powiedział błagalnie na co się tylko zaśmiałam i upiłam łyk drinka.
- Ja nie tańczę.
- Tylko jeden raz, proszę.
- Może później Dan, idź sama - Uśmiechnęłam się do niej.
- Eh, ok. Będziesz tu?
- Tak.
- No dobrze - Wstała i zaczęła się przeciskać między ludźmi a ja zostałam sama. Usiadłam wygodniej na krześle i wyjęłam z mojej małej torebki telefon i zaczęłam się nim bawić jednocześnie pijąc drinka. Nie zwracałam uwagi na kręcących się obok mnie ludzi bo i tak z pewnością połowy nie znam. Czułam że ani dziewczyny, ani chłopaki szybko nie wrócą dlatego postanowiłam wypić do końca drinka i przejść się do toalety może po drodze ich zgarnę?
- Witaj kochanie - Głos który usłyszałam za swoimi plecami zmroził mi krew w żyłach. To on, Ten sam głos, Ten sam zapach perfum.. Wszystko wróciło...
mamy pierwszy rozdział! od razu przepraszam za opóźnienie ale były małe trudności, oraz za błędy których nie mam siły sprawdzać. jest 01:40 a ja dodaję rozdział który pisałam pół dnia. ale jest, i to jest najważniejsze. :) spokojnej nocy.
Boski <3 Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Pisz szybko kochana <3
OdpowiedzUsuń